
Otóż, miłość jest wszystkim... Jest czystym sercem dziecka, które dopiero zaczyna odczuwać jej wielkość. Czerwonym ptakiem wzlatującym ponad niebiańskie chmury. Jest bliską osobą trzymającą Cię za rękę i szumem wiatru muskającym Twoją twarz.
Odpowiedz mi Boże, gdzie mogę ją znaleźć? Odpowiedz mi Boże, chcę już wiedzieć. Chcę znać jej siłę, istotę i piękno. Pragnę zobaczyć, w jakiej postaci spływa ku mojej duszy, otwierając moje ślepe oczy... Panie, udziel mi odpowiedzi, a dzięki temu zyskam miliony sekund straconych na jej poszukiwanie...
Dziecko moje, geniusz miłości jest wart ponad wszystko. Zawsze i wszędzie warto jej poszukiwać. Już nigdy nie mów, że nie zyskasz nic na jej zgłębianiu. Miłość jest bowiem najcenniejszym darem, jaki Tobie ofiarowałem. W swoim składzie zawiera minerały tak wyśmienicie dobrane, że z perspektywy czasu nie mogę nadziwić się, jak połączyłem je w jednolitą całość. Miłość jest bezcenną melodią życia wystukiwaną przez rytm serca...
Wiem, co chciałeś mi przekazać Panie. Uczucie to jest potrzebne, a nawet niezbędne do egzystowania w szczęściu i spełnieniu. "Miłość jest ...siłą, która przemienia i ulepsza Duszę Świata".1 Miłość niesie w swoim wnętrzu wiatry pustyni, lazurową wodę, śpiew słowika, nicość otchłani, strach przed odrzuceniem oraz morze wiary, wiary w nieskończoność przeżywania...
Tak, to prawda. Kiedy znajdziesz się na drodze do poszukiwania miłości i wiary, zrozumiesz cel swojego istnienia i zrozumiesz, dlaczego powierzyłem Tobie tak trudne zadanie...
Ach, gdybym znała wszystkie odpowiedzi na pytania, które mnie nurtują, to jakie miałoby wtedy sens moje krótkie życie? Zapewne stworzyłeś mnie Boże, abym zgłębiając istotę życia, odkrywała drogocenne klejnoty, które ją tworzą. Czasami nawet, dopiero owe brylanty nadają życiu wspaniałą treść... Szybko się uczysz. Cieszy mnie to niezmiernie. Twoje spostrzeżenia są trafne, szczęście Twojej egzystencji zależy właśnie od rodzaju klejnotów, które zbierzesz. Zbierzesz? To znaczy, ja mam coś zbierać? Myślałam, że to Ty dajesz je mi w prezencie?
Nie, Ty je znajdujesz, wcielasz w życie i tworzysz "swoją własną historię". Niektórzy bardziej wzbogaconą, inni mniej, ale nie ilość dla mnie się liczy. Oceniam ludzi wg wielkości serca, które włożyli w tworzenie tejże historii. Przywiązuję uwagę do dobroci, którą okazali bliźnim oraz umiejętności otwierania duszy na złe i dobre klejnoty, które zrzucam ze szczytu.
Dlaczego powiedziałeś mi, Boże? Wyjawiłeś przecież tajemnicę dotarcia do Królestwa Niebieskiego?
Masz rację, jednak nie do końca. Ja Ciebie tylko naprowadziłem na właściwy szlak dalszej wędrówki. To Ty zgłębiłaś jej istotę i to Ty zrozumiałaś jej sens. Taki był mój cel...
Panie, zatem dobrymi klejnotami Nieba są: miłość, wiara, możność spełniania swoich marzeń, widok osoby bliskiej, dotyk ciepła, obserwowanie lotu ptaka, szum rwącego potoku, krople rosy, zapach świeżego chleba, życzliwość okazana potrzebującym, otworzenie niedostępnej duszy, stąpanie bosymi nogami po rozgrzanym piasku, oraz przebaczenie, "przebaczenie, które jest najtrudniejszą miłością"... oraz wiele, wiele innych małych radości tworzących nasze życie. Radości, które teraz stają się jego nieodłączną częścią i które pozwalają nam nieskończenie napawać się cudem szczęścia...
Jestem dumny, że mam tak wspaniałe dzieci. Jednak "czasem trudno jest utrzymać w ryzach strumień życia!"
Mówisz Boże o złych klejnotach? Mówisz o cierpieniu, chorobach, śmierci, zwątpieniach, kataklizmach, wypadkach i łzach...?
Tak, o tym mówię. Czy znasz cel swojego istnienia? Czy znasz przyczynę, dla której umieściłem nieszczęścia w Twoim życiu?
Są one częścią mojej egzystencji i gdybyś ich nie stworzył, nie zrozumiałabym jak cenne i piękne jest moje życie. Nigdy nie wiedziałabym, ile mogę znieść, ile znieść może moje serce, które kocha, ile znieść może moja dusza, która jest rozrywana cierpieniem. Gdybym się nie rozwijała, gdybym nie uczyła się na własnych błędach, gdybym sama nie tworzyła historii, to jaki cel miałby stworzony przez Ciebie świat? Wyciągam ręce po ciepło, po pomoc, po miłość, abyś pozwolił mi nie doznawać tak wielu ran. Ale Ty wiesz, wiesz, że nie możesz mi pomóc, bo taki jest właśnie cel. Cel odnalezienia przeze mnie geniuszu życia. Cel pokonania na drodze do Twego Królestwa wszystkich przeciwności losu, poprzez gromadzenie klejnotów, odczuwanie szczęścia i cudu naszego istnienia. Powinniśmy dostrzegać piękno życia i cieszyć się: kolorem nieba, smakiem wygranej, białością mleka, uśmiechem dziecka, delikatnością matki, stanowczością ojca, śpiewem ptaka, wyższością światła oraz zapachem Boga... To właśnie jest miłość, Panie. I nie mogę... i nie możemy jej unikać... "ona i tak wyjdzie nam naprzeciw i nas wybawi"2... Odrzucając miłość coraz bardziej zasklepiamy się w kokonach chłodu, obojętności i cienia. Zamykamy w ten sposób drzwi do naszego serca przepełnionego nadzieją...Bo "bez miłości życie jest tylko udawaniem i mijaniem..."3