
Zaczynając naszą podróż w nieznane, chciałbym uświadomić wam, że nie będzie to takie łatwe, ponieważ wnioski, jakie będą was nachodzić podczas czytania tego artykułu mogą być niejednoznaczne (a nawet bardzo często takie będą), gdyż jest to temat bardziej undergroundowy niż masowo-społeczny. Dzieje się tak, ponieważ ludność jak zwykle przy tego typu sprawach potrzebuje naukowych dowodów, a takich nie jesteśmy im w stanie dostarczyć z powodów ograniczonej, ludzkiej technologii. Zatem chciałbym, aby wnioski, jakie będą przytaczane przeze mnie bądź autorów źródłowych - których prace będę wykorzystywał w tym arcie - nie były brane (choć oczywiście nie zabraniam) za istotne w waszej osobistej (ogólnej) interpretacji.
Na początek zajmę się pojęciem, które jest niezbędne przy tego typu tematach, czyli OBE. Domyślam się, że większość czytających ten artykuł wie o co chodzi, lecz jestem zobowiązany przybliżyć wam ten termin, choć zrobię to bardzo ogólnikowo. Dlaczego ogólnikowo - ponieważ w tym temacie nie interesuje nas teoria tego pojęcia, lecz wartości z niej płynące, czyli osobiste przeżycia ludzi, ich przeżycia poza ciałem. Przejdźmy jednak do rzeczy. OBE to skrót od Out Of Body Experience, co oznacza 'Doświadczenie poza ciałem'. Są to te słynne doświadczenia ludzi, którzy przeżywają śmierć kliniczną i zdają relacje z "tamtej strony". Takowa "śmierć" następuje, gdy człowiek jest pod wpływem potwornego bólu (np. podczas wypadku samochodowego), lub po zażyciu środków psychotropowych.
![]() |
| Co się z nami dzieje po śmierci? |
Co znajduje się po tamtej stronie światła? Moim zdaniem jest to rodzaj swoistej nirwany - oświecenia. Człowiek czuje się całkowicie spełniony i wolny...
Nie jest to jednak wszystko na ten temat. Jak już wcześniej wspomniałem, śmierć kliniczna może być spowodowana podczas utraty przytomności, kiedy ludzki organizm jest narażony na silny ból. Istnieje jednak sposób samowolnego opuszczania ciała bez utraty świadomości i jest on znany od prawieków. Namiastki takiego stanu możemy znaleźć w różnorodnej literaturze, zaczynając od starożytnej, kończąc na dzisiejszej.
W tej chwili może wydawać się wam to zupełnie niemożliwe, lecz nie będę nawet próbował przekonać was do uwierzenia w to co jest tutaj napisane, ponieważ to zależy tylko od was. Podejrzewam jednak, że wasz umysł nie jest ograniczony jedynie do świata materialnego, bo w przeciwnym wypadku nie czytalibyście magazynu ezoterycznego ;) (chyba, że z czystej ciekawości). Dobra, przejdźmy do rzeczy. Badaniami nad ludźmi mającymi zdolności do opuszczania ciała zajmują się specjalne instytuty. Jednym z nich jest "Instytut Monroe". Co prawda założyciel tegoż instytutu - Robert A. Monroe opuścił nasz świat , jednak pozostawił po sobie trzy wspaniałe ksiązki opowiadające o jego przeżyciach, które stały się moją inspiracją. Były to przeżycia poza ciałem.
Jak zapewne pamiętacie, ludzie podczas niekontrolowanej śmierci klinicznej widzieli tunel, a najczęściej światło. U ludzi świadomie opuszczających swoje ciało był to jeden z etapów przejścia - element pośredni między światem materialnym, a mentalnym. Na potwierdzenie moich słów przytoczę fragment książki Monroe:
"Pewien zasadniczy element powtarzał się konsekwentnie, co ustalono podczas późniejszych badań nad wywoływaniem OOBE. Osoby uczestniczące w sesji, nie używając zmysłów fizycznych, zaczęły zauważać świetlny punkcik. Kiedy eksperymentator nauczył "poruszać się" w kierunku światła, stawało się ono coraz większe, a gdy przechodził przez nie, osiągał stan OOBE. "Posuwając się wolno, miało się wrażenie przechodzenia przez tunel, przed dotarciem do światła" - oto klasyczne określenie sformułowane przez wiele osób, które wywołały OOBE mimowolnie lub znajdowały się w sytuacji blisko śmierci."
A więc możemy wywnioskować, że ludzie podczas śmierci klinicznej znajdowali się - dosłownie - na pograniczu śmierci i co najważniejsze, gdyby przekroczyli ową barierę, nie mieliby powrotu - w przeciwieństwie do ludzi, którzy świadomie opuszczają swoje ciało. Dlaczego tak myślę?, ponieważ ludzie praktykujący OOBE widzą coś w rodzaju połączenia między ciałem fizycznym a astralnym (w większości przypadków jest to srebrny sznur lub lina), a w przypadku NDE (śmierć kliniczna) człowiek nie wie nawet, gdzie znajduje się jego ciało. Taka więź pozwala nam na swobodne podróżowanie poza naszym ciałem, bez obawy przed trudnościami z powróceniem. Nie jest to jednak takie łatwe, ponieważ ta egzystencja jest zależna od wielu czynników, także fizycznych, ale o tym dokładniej będzie w następnych artach. Robert A. Monroe nie miał z tym takich trudności, ponieważ stany, które pozwalały mu na opuszczenie ciała, przychodziły same już w okresie jego dzieciństwa. Trudno jednak było przyzwyczaić mu się do myśli, że miał zdolności do opuszczania swojego ciała - lecz z pomocą przyjaciół i rodziny przezwyciężył wszystkie niemiłe uczucia. Świat, jaki odwiedzał Monroe, był równoległy do świata rzeczywistego, lecz nie ograniczały go żadne prawa fizyki, jakie panowały na ziemi. Wszystko, co działo się poza jego ciałem, odbywało się za pomocą myśli - nie wykonywało się żadnych czynności, lecz wystarczyło to, że się o nich pomyślało. Człowiek czuje się tam wolny, nie ma żadnych ograniczeń. To uczucie jest swoistym relaksem i odpoczynkiem od "okrutnej?" rzeczywistości. Lecz to wszystko nie wystarczyłoby ludzkiemu umysłowi. Jak każdym człowiekiem, tak i Monroe'm zaczęła kierować ciekawość. Eksperymentował on swoim stanem w różne sposoby, odkrywał nowe miejsca i obszary poza cielesnej egzystencji, aż napotkał na dziwne miejsce, a bardziej na zdarzenie jakie tam zachodziło. Moim zdaniem ma bardzo duże znaczenie w tejże publikacji, dlatego przytoczę je wprost z notatek Monroe'a:
Ten fragment może dać nam bardzo dużo do myślenia (i oto właśnie chodzi ;)). Jednak po ogólnych przemyśleniach i tak nie możemy dojść do jednoznacznej odpowiedzi na tytułowe pytanie, ponieważ ze strony faktologicznej nie było by to zgodne z ludzką nauką. Na szczęście niepotrzebne są nam naukowe dowody, by odkrywać tajemnice życia, które są celem naszego istnienia. Chciałbym na zakończenie przytoczyć puentę, która może stać się dla was życiowym motto:
"Nie musimy więc czekać na ostatnie chwile życia, by dowiedzieć się jak to jest, gdy wędruje się po tym i tamtym świecie bez ciała fizycznego. Doznanie poza ciałem często związane jest z bardzo głębokimi doświadczeniami duchowymi. Bardzo wiele osób wspomina spotkanie ze Światłem, które jest źródłem miłości, wiedzy, miłosierdzia i mocy. Spotkanie z tym Światłem odczuwa się jak "powrót do domu po długiej wędrówce". Zmieniło ono wielu ludzi, nauczyło jak można kochać, przebaczać, troszczyć się o rozwój własny i innych. Budziło ukryte do tej pory umiejętności: jasnowidzenie, leczenie poprzez dotyk i modlitwę, twórczość i radość życia. Podróże poza ciało nie tylko oswajają nas z "tamtą stroną" i przygotowują do "przejścia ostatecznego". Potrafią one poprawić znakomicie jakość życia tu i teraz, poszerzyć horyzont doświadczeń i pomóc w podróży po tym świecie. Czyż nie warto więc spróbować jeszcze zanim zmusi nas do tego czas?"