
Sama nazwa pochodzi od dwóch łacińskich słów: somnus - sen oraz ambulus - chodzący, co praktycznie wyjaśnia całą istotę tego niezwykłego zabudzenia snu, powszechnie zwanego lunatykowaniem (to określenie z kolei pochodzi od łacińskiego lunar, czyli księżyc, co oczywiście jest także w pełni uzasadnione, ale o tym w dalszej części tekstu). Jak wynika ze statystyk, conajmniej 10% ludzi lunatykowanie przytrafia się conajmniej raz w życiu. Szczególne nasilenie tych zaburzeń obserwuje się w okresie dziecięcym, po przeminięciu którego zaburzenia zazwyczaj ustają. W fazie dorosłości lunatykowanie jest już chorobą, którą należy leczyć ze względu na liczne wiążące się z nią niebespieczeństwa.
Napad somnombulizmu może trwać od kilku minut do ponad pół godziny i dłużej. W tym czasie człowiek jest w stanie wykonywać szereg skomlikowanych i dziwnych czynności. Dzieci zazwyczaj po prostu siadają na łóżku, mówią coś, po czym kładą się spać. Potrafią także chodzić po mieszkaniu, otwierać drzwi. Najciekawszy przypadek odnotowano w 1987 roku - jedenastoletni chłopiec przejechał ponad 160 kilometrów pociągiem towarowym zanim się obudził! Ocenia się, że większość dzieci lunatykowała conajmniej raz w życiu, a samo ich lunatkowanie wiąże się z niedojrzałością centralnego układu nerwowego. Roger Broughton z Ottawy udowodnił, że zdrowe dziecko, nie mające wcześniej przypadków lunatykowania postawione w czasie snu na twardej powierzchni (podłodze), zacznie samo chodzić pod wpływem bodźca twardego gruntu pod stopami. Według statystyk, conajmniej 15% dzieci lunatykuje regularnie, z czego większość stanowią chłopcy. Zaburzenie najczęsciej dotyka dzieci w wieku od 4 do 12 lat. Ludzie regularnie lunatykujący w dzieciństwie wyrastają z tego najpóźniej w okresie dojrzewania. Ocenia się, że około 1% populacji dorosłych nie wyrasta z lunatykowania w ogóle, zdarza się też, że to zaburzenie pojawia się po prostu w późniejszym wieku...
Somnambulizm u dorosłych, z racji na o wiele większe możliwości lunatykującego, niesie ze sobą o wiele większe niebezpieczeństwo. Lunatykowanie nie kończy się jedynie na ubieraniu się czy jedzeniu, ale zawiera się także we wspinaczkach po murach, pływaniu czy jeździe samochodem, a nawet różnych formach twórczej ekspresji (pisanie, komponowanie, malowanie)! W najgorszym przypadku lunatyk może doprowadzić do własnego samobójstwa (liczne wypadnięcia przez okna z wysokości kilku pięter, a nawet przypadek odkręcenia gazu i wysadzenia się w powietrze) lub morderstwa drugiej odsoby (zdarza się, że osoba lunatykująca bywa agresywna, choć większość jest zazwyczaj pasywna). Jak wynika ze statystyk, jeden na dziesięciu lunatykujących dokonuje pobicia kogoś. Znanych jest także ponad dziesięć przypadków morderstw popełnionych podczas lunatykowania. Co ciekawe, coraz częściej w sprawach sądowych obrona powołuje się na to, iż klient popełnił przestępstwo podczas ataku somnambulizmu, a tym samym nieświadomie, co nie zawsze bywa prawdą, ale bez świadków przestępstwa bywa skuteczną linią obrony. W niektórych krajach, ale jeszcze nie wszędzie, osoby z tym zaburzeniem nie mogą odbywać służby wojskowej.
Lunatyk, mając mniejszą koordynację ruchów, całkowity brak świadomości, a przez to i wszelkich lęków oraz zahamowań, może zrobić naprawdę wszystko. Somnambulizm nie pozostawia żadnych wspomnień - osoba lunatykująca może nie mieć o tym najmniejszego pojęcia, jeśli tylko nie będzie świadków. Jednak istnieją przypadki osób twierdzących, iż pamiętają swoje nocne wycieczki. Oczy lunatyka są otwarte, przez co sprawia on wrażenie osoby świadomej i wcale nie śpiącej, jednak nie reaguje w ogóle na pytania innych osób lub odpowiada na nie bardzo powoli. Jest także trudny do wybudzenia. Otwarte oczy można usprawiedliwić koniecznością omijania przeszkód; jednak fakt, że lunatykujemy w nocy, kiedy jest zazwyczaj całowicie ciemno, wprowadza trochę zamieszania. Może podczas lunatykowania mamy lepszą zdolność widzenia po zmroku? Atak somnambulizmu może nastąpić już w trzydzieści minut od zaśnięcia, w fazie snu głębokiego (nie mamy w niej już marzeń sennych - te występują w poprzedzającej ją fazie REM). U dzieci faza ta trwa długo, skrócając się i dzieląc wraz z wiekiem. Podczas lunatykowania, w mózgu rejestruje się jednak fale odpowiedzialne zarówno za sen głęboki (całkowity brak świadomości i wspomnień) jak i płytki (odpowiedzialny za zdolność poruszania się). Szczególną cechą są też hiperaktywne fale delta odpowiedzialne za sen bardzo głęboki, wręcz patologiczny. Wszystko to pomieszane ze sobą prowadzi do pewnej niezgodności w mózgu - część jego śpi a inna część o spaniu nawet nie myśli. U dzieci lunatykowanie ma podstawy w fizjologii (znacznie dłuższa faza snu głębokiego), natomiast u dorosłych w psychice - wiąże się często z silnym stresem, nadużywaniem alkoholu (lub innych używek) a także zmęczeniem (organizm szybciej zapada w sen głęboki). U dzieci somnambulizm nie wymaga leczenia, przechodząc samoczynnie, natomiast u dorosłych leczy się go za pomocą psychoterapii (spłycanie snu), technik relaksacyjnych (hipnozy i autohipnozy) a także podając środki antydepresyjne.
Największą niezwykłością w całej tej przypadłości mózgu ludzkiego, błądzącego wśród poplątania fal, pozostaje chyba jej związek z Księżycem. Zwiększoną ilość przypadków lunatykowania odnotowuje się podczas pełni. I wcale nie jest ważne czy biały krąg zagląda przez okno do sypialni czy nie - lunatyk wyczuje jego obecność i podda się jego wpływowi. Czy coś w tym jest czy to tylko mit? Powiązanie lunatykowania z Księżycem wiąże się z tym, iż kiedyś miasta i wsie nie były tak obfite w oświetlenie jak dziś i jasny Księżyc po prostu przyciągał lunatyków, wchodzących na dachy. Niemniej niektórzy specjaliści twierdzą, że blask Księżyca ma związek ze somnambulizmem, pobudzając produkcję pewnych chormonów, wśród nich melatoniny, odpowiedzialnej za regulowanie godzin snu i czuwania w ciągu doby. Ale prawdziwe przyczyny występowania tego zaburzenia nie są znane. Somnambulizm porównuje się do stanów padaczkowych, otrzumując w pomiarach elektroencefalograficznych zbliżone wyniki. Najnowsze badania wykazały także pewną dziedziczność tej choroby, a nawet istnienie genów częściowo odpowiedzialnych za jej występowanie. Somnambulizm jednak kryje przed nami jeszcze wieje tajemnic, które powoli odkrywamy...