dział:
Czumów, wioska leżąca nieopodal Hrubieszowa w województwie lubelskim, zachwyca zielenią, pięknym krajobrazem niedotkniętym ludzką ręką, czystym powietrzem pozbawionym samochodowych spalin oraz... zadziwia zdarzeniami, jakie miały miejsce w tym regionie, a ściślej zjawiskami, które działy się na wzgórzu powszechnie znanym jako Czumowska Góra.
Na owym wzgórzu, które kojarzone jest przez mieszkańców i sąsiadów wioski przede wszystkim ze swoich mrocznych tajemnic, paranormalne zjawiska nie były pojedyncze, a i świadek owych zdarzeń nie pozostawał ten sam.
Krajobraz
Czy coś w tym jest? Czy na wzgórzu w południowo wschodnim krańcu Polski faktycznie straszy? Oto parę relacji tubylców, których dane mi było usłyszeć:

Jedna z niewyjaśnionych histori miała miejsce pewnego jesiennego wieczoru. Świadek zdarzenia wracał do swego domu, idąc wąską ścieżką nieopodal wspomnianego wzgórza. Na "Górze Czumowskiej" ujrzał dwie sylwetki mężczyzn, które powoli zmierzały w jego kierunku. Było za ciemno, by mógł je zidentyfikować. Gdy do niego podeszły, poprosiły o ogień, aby odpalić papierosy, które rzekomo trzymały w ręku. Świadek wyjął z kieszeni zapalniczkę, był bowiem nałogowym palaczem i sprzęt tego rodzaju posiadał jako nieodłączny element codziennego użytku. Gdy ogień rozświetlił wieczorne ciemności, odkrył zarazem największą tajemnicę nieznajomych przybyszy - nie dziw, że świadek ich nie rozpoznał, niczym bezgłowi jeźdźce z koszmarów sennych tak i owi "panowie" byli zupełnie pozbawieni twarzy. Zimne ciarki przeszły po plecach ofiary "wzgórza", która stanęła jak słup soli i przypatrywała się dziwnemu i nader przerażającemu zjawisku. Całe ciało odmówiło mu posłuszeństwa, serce biło jak szalone, a on sam dalej tkwił w tej samej pozycji... i tak dopóki, doputy istoty nie schwyciły go za ramiona i zaprowadziły pod ujście poblisko płynącej rzeki - rzeki Bug. Na miejscu, to znaczy na brzegu urwiska, z którego małe kamyczki sypały się do ciemnej odchłani dziko płynącej rzeki i wodnych wirów, "bezgłowi" przyjaciele zaproponowały wspólną kąpiel - "Wskocz z nami do rzeki, przepłyniemy na drugą stronę", powiedziały. Mimo, iż wspomniana bezradność fizyczna i ogólne osłupienie dalej trwało u świadka, zachował on trzeźwość umysłu i odmówił przybyszom, którzy tuż po tym sami zeskoczyli z urwiska...

Kolejna opowieść, coraz bardziej zaskakująca i stwierdzająca, iż, jeśli faktycznie straszy w Czumowie, to bierze w tym procederze zdecydowanie energia nieczysta. Kolejny świadek kolejnego zjawiska również spotkał postacie, o których to mowa była w powyższym akapicie. Motyw był podobny, także zaczęło się od papierosów. Tym razem cała sprawa polegała na proponowanej wymianie tytoniowej. Ściślej, przybysze złożyli w prezencie mieszkańcowi wioski unikatowy papieros, którego nigdzie indziej kupić się nie da. Oczywiście wszystko było za darmo, pokusa była silniejsza od zdrowego rozsądku, toteż świadek przystał na propozycję "nieznajomych" i zabrał do swego domostwa "ukochaną fajkę".
Podnóża góry
Po przebudzeniu, następnego dnia odezwało się jego nikotynowe uzależnienie, co było normalne, bowiem jak we wcześniejszej historii, to i w tej opowieści bohaterem jest nałogowy palacz. Sięgnął do kieszeni po papierosa, którego dostał wczorajszego wieczoru. Niestety papierosa nie było... w kieszeni znajdowało się jedynie gołe, ludzkie żebro.

Prócz pojawienia się bezgłowych nieznajomych na wzgórzu miało miejsce jeszcze jedno zjawisko, o którym dane mi było usłyszeć. Może jest mniej znaczące niż dwa pozostałe, mimo to jednak myślę, że warte opowiedzenia. Małżonkowie wracali, podobnie jak poprzedni świadkowie, również ścieżką koło "Czumowskiej Góry". Gdy szli w spokoju, zobaczyli "nieznane zwierzę", które, zdecydowanie za szybko jak na jakiegoś psa czy kota, przebiegło przez ścieżkę i wbiegło na szczyt nawiedzonego miejsca. Od tej pory mąż i żona wracali w całkowitym milczeniu...

Istoty te, któż wie, może pochodzą z obcej planety, dla której owe wzgórze spełnia rolę stacji badawczej w której to przeprowadza się eksperymenty na rasie ludzkiej? A może są to zbłąkane dusze ludzi, które wiele się nacierpiały i nie mogą osiągnąć wiecznego spokoju? Ja odpowiedzieć na to pytanie nie potrafię. Temat Góry Czumowskiej wciąż więc pozostaje otwarty...