
Nie występuje jednostronna komunikacja podświadomość -> świadomość, jest ona dwustronna. Wszelkie myśli, fantazje, odczucia są utrwalane w podświadomości.
![]() |
| Schemat: Mechanizm odbierania i tworzenia rzeczywistości |
Teraz gdy zostały przedstawione fundamentalne mechanizmy działania podświadomości i świadomości oraz ich jedność, omówię ogromną jej rolę w postrzeganiu rzeczywistości (postrzeganie rzeczywistości = odbiór i interpretacja doświadczeń (bodźców)). Będę się opierał na wspaniałym dziele Josepha Murphy'ego "POTĘGA PODŚWIADOMOŚCI".
Podświadomość, jak już wiele razy podkreślałem, ma ogromny potencjał. Większy niż wielu ludzi mogłoby marzyć. Każda myśl niesie za sobą skutek, nie może być inaczej. Każda myśl jest motywatorem dla skutku. Myśl oddziałuje na podświadomość, ta zaś wywoła odpowiedni skutek. Odpowiedni nie oznacza tożsamy z myślą. Podświadomość to "magiczna maszynka", to co do niej wkładamy kształtuje ją w odpowiedni sobie sposób, nadając jej pewne swoje właściwości, szczególnie te, które już w niej istnieją. Dlatego niektóre myśli spowodują bliższe zamierzeniu skutki, a inne nawet odmienne. Trudno oczekiwać, aby jedna myśl lękliwego człowieka o odwadze sprawiła, że stanie się on odważny. Lecz gdy będzie ciągle myślał o odwadze, powtarzał sobie, że jest odważny, to wyzbędzie się lęku - o ile myślą o odwadze nie będzie towarzyszył wzrost lęków i negatywnych projekcji, tylko zrozumienie i akceptacja. Jeżeli ktoś chce wypróbować siłę podświadomości, to niech spróbuje używanej zapewne przez wielu ludzi metody: przed pójściem spać nakazujemy podświadomości, żeby nas zbudziła np. o szóstej trzydzieści rano. Powinno się udać. Jeżeli nie, to znaczy, że zbyt małą uwagę przyłożyliśmy do "instrukcji" albo w głębi uważaliśmy, że może się nie udać. Lęk i racjonalizm to dwaj najwięksi wrogowie obiektywizmu, dlatego nigdy nie jest on w pełni możliwy. Jeżeli chce się coś zrobić, to najlepiej - po prostu - to zrobić. Jeżeli będzie naprawdę "po prostu", to podświadomość załatwi za nas wszystko. Zajdzie reakcja automatyczna. Taka sama, gdy wykonując jakąś czynność bujamy w obłokach, a mimo to perfekcyjnie, bez udziału świadomości ją kontynuujemy.
Joseph Murphy pisze, że znajomość tych, jakby nie patrzeć, prostych mechanizmów pozwala "przeprogramować" podświadomość i użyć jej do ułatwienia sobie życia. Pisze: "Cokolwiek chcesz urzeczywistnić - usilnie i ufnie wpajaj podświadomości własne wyobrażenia, a ona odpowiednio zareaguje.". Zareaguje, tzn. będzie dążyć do ich urzeczywistnienia, jakkolwiek brzmi to nieco magicznie, to jest jednak całkowicie zgodne z mechanizmami opisanymi przeze mnie i uznawanymi przez współczesną naukę. Urzeczywistnienie odbywa się bynajmniej nie za sprawą magicznych sił** (w rozumieniu potocznym), ale w oparciu o zasady działania podświadomości. Postrzegamy w oparciu o strukturę osobową, którą jesteśmy. Struktura ta tworzy się poprzez nakładanie się na siebie kolejnych doświadczeń i ich wzajemnego uaktualniania oraz dopasowywania się w spójny mechanizm. Dąży do istnienia w świecie, w jakim uważa, że istnieje lub będzie istnieć. Wykorzystuje przy tym cały swój potencjał, a jest on przeogromny. Podświadomości NIC nie umknie, żaden szczegół. Możemy być pewni, że wybierze najbardziej pasujący do siebie wynik - skutek myśli lub innego bodźca (właściwie to wielu bodźców, jeden ma niewielką moc) - przyczyny. Dokładnie nie wiadomo jak, ale w rzeczywistości podświadomość doprowadza do sytuacji, w których możemy doświadczać rzeczywistość, która jest obrazem naszej podświadomości urzeczywistniającej swoją zawartość. Zastanawiające jest, że ludzie lękliwi doświadczają powtarzających się sytuacji pogłębiających ich lęk, a ludzie sukcesu przyciągają do siebie kolejne sukcesy. Przypadek?
Nie warto wierzyć w to, co może szkodzić, nie warto nawet o tym myśleć. Zmiana nawyków myślowych może zmienić los. To naprawdę jest tak proste, a co ważniejsze zgodne z tym, co do tej pory napisałem - z naukowymi faktami. Zastanawiając się stwierdzimy, że skoro podświadomość kształtują doświadczenia, te zaś można odpowiednio reinterpretować oraz uwzględniając to, że myśli kształtują naszą rzeczywistość, są przyczyną, a reinterpretacja może się odbyć tylko w świadomości, czyli za pomocą myśli, samo nasuwającym wnioskiem jest to, że to co robimy i kim jesteśmy jest skutkiem tego, co i o czy myślimy! Nasze myśli nie muszą być zależne od tych doświadczeń, które przeważają. Nasza świadoma cześć może celowo wzmocnić słabe doświadczenia, a osłabić mocne. W ten sposób możemy wykorzystać i manifestować wolną wolę oraz zrozumienie własnej natury, ponieważ żadne mechanizmy nie mają na nas ostatecznego wpływu.
Ludzie mają wolny wybór, swoimi myślami mogą wybrać dla siebie wszystko, co najlepsze. Jaki będziesz, taki będzie dla Ciebie świat. I nie jest to brednia. Podświadomość działa według zasady "podobne przyciąga podobne". Podobne myśli wzajemnie wzmacniając swoje działanie, pociągną za sobą odpowiednie, podobne skutki, w postaci adekwatnych wydarzeń i sytuacji. Nie oznacza to, że gdy zmienimy sposób myślenia na pozytywny, zmieni się cały świat (zależy jeszcze jak to rozumieć). Nie, zmieni się tylko nasz świat, nasze subiektywne odczuwanie świata. AŻ nasze subiektywne postrzeganie świata, gdyż ono jest dla nas wszystkim. Podświadomość odrzuci, nie dopuści do świadomości wszystkich tych bodźców, które będą od niej zbyt odmienne i niemożliwe do przyswojenia. Wzmocni natomiast te najbardziej jej odpowiadające. Poprowadzi nas w taki sposób, aby jak najdokładniej realizować posiadane wzorce, modele, hierarchie i je urzeczywistniać. Należy zawsze uważnie ważyć słowa i myśli - każde nieprzemyślane słowo, najniewinniejsza fantazja może mieć negatywne skutki. Podświadomość nie zna się na "żartach", ma moc ich urzeczywistniania. W takim razie spyta ktoś, czemu, skoro od lat marze o tym, że jestem bogaty, mam piękną żonę/męża, domek nad jeziorem, światową sławę, wprost czuję jak pływam w luksusach, to mimo wszystko nadal jestem biedny i ledwo wiąże koniec z końcem? Zgodnie z mechanizmami podświadomości powinienem już dawno spełnić swoje marzenia. Odpowiedziałbym, że ów człowiek nie wierzy dostatecznie mocno, ma wątpliwości. Być może w głębi obawia się zmian i nowych obowiązków lub uważa, że tak naprawdę nie potrzebuje tego wszystkiego. Bardzo ważnym czynnikiem jest czystość intencji przed samym sobą. Jeśli tego nie posiadamy, szanse na urzeczywistnienie są nikłe. Powodów może być zresztą tysiąc w zależności od człowieka i jego psychiki. Trudno jest bezwzględnie uwierzyć w potęgę podświadomości. Ale warto!
Wszelkie cierpienie bierze się z naszego negatywnego sposobu myślenia. Zgodnie z uniwersalną zasadą "jak na dole tak i na górze", którą można odczytać w kontekście podświadomości "jakie nasze myśli, takie życie", na to jak postrzegamy rzeczywistość wpływają nasze myśli. Na nie z kolei wpływają doświadczenia odbierane ze świata (przy czym najważniejszy jest nie proces ich odbierania, a filtracji przez podświadomość). Świat jest taki, jaki chcemy żeby był, jakim go tworzą myśli. Negatywne myślenie spowoduje tylko działanie zasady: "Kto sieje wiatr, ten zbiera burzę". Oczywiście jedna zła myśl nie powinna zniszczyć nam życia i doprowadzić do ruiny, ale przecież myśli nie biorą się znikąd. Ich jakość zależy od zawartości podświadomości i jakości materiału tam zgromadzonego. Negatywne myśli nie pojawiłyby się, gdyby ziarna do ich powstania nie zostały zasiane w podświadomości. Myśli negatywne bardziej absorbują uważność i dlatego zdają się mieć większy wpływ na ludzi. Widać to na przykładzie historii Hioba, który mówi: "Czego lękałem się najbardziej, spotkało mnie". KAŻDE wpajane z uporem i wiarą wyobrażenie, zgodnie z mechanizmami podświadomości, się spełni!
Kolejnym naturalnym wnioskiem byłoby trafne przypuszczenie, że jedyną i potężną przeszkodą do spełnienia naszych marzeń jest wyzbycie się negatywnych projekcji i zastąpienie ich rzeczami dobrymi i pozytywnymi. Los i człowiek są, jak już wspominałem, w rzeczywistości niczym ponad własne myśli i wyobrażenia. Działa to w ten sposób, że jakimi się czujemy, tacy jesteśmy. Nic nam nie może zaszkodzić z wyjątkiem własnych myśli i przekonań zakorzenionych w podświadomości (tylko nie zrozumcie tego źle). Jako skrajny przykład oddziaływania podświadomości na życie można przytoczyć człowieka, który wmówił sobie, że jest np. kosmitą, Elvisem, jabłkiem... Do takiego wpłynięcia na podświadomość zdolny jest chyba tylko wariat, ale pokazuje to dobitnie, że taki wpływ jest możliwy. W takich przypadkach dochodzi do niego na skutek deformacji psychicznych lub genetycznych. Z drugiej strony taki człowiek dla obserwatora nie jest wcale Elvisem czy jabłkiem, ale dla siebie samego - jak najbardziej. Wszystko jest względne, wszystko jest subiektywne. I nie można stwierdzić, że ów człowiek nie jest jabłkiem na 100%. Równie dobrze ten człowiek może być jako jedyny zdrowy i widzi rzeczy takimi, jakie są, a reszta ludzi zamiast samoświadomego jabłka widzi człowieka i się myli, bo coś takiego jak człowiek nie istnieje w rozumieniu czysto fizycznym.
Rzeczywistość jest tylko wytworem naszego umysłu***, nie mającym wiele wspólnego z rzeczywistością. Powyższy przykład obnaża subiektywność naszych doznań. To był skrajny przykład. Każdy człowiek widzi świat nieco inaczej, łudzimy się, że nasze postrzeganie może być obiektywne, ponieważ mamy podobne odczucia co do poszczególnych doświadczeń. Tym czym widzimy, że jesteśmy, tym się stajemy. Gdyby zdawało nam się, że jesteśmy rybami i żyjemy w wodzie, gdyby nasze zmysły dostarczały nam informacji o temperaturze wody, głębokości na jakiej się znajdujemy, widzielibyśmy, że jesteśmy rybą, to czy nie mając żadnego punktu odniesienia poza ten, w którym się znajdujemy, moglibyśmy choćby przypuszczać, że nie jesteśmy rybami, a dwunożnymi ssakami albo jeszcze czymś innym? NIE!
Zgodnie z tym wszystkim gdyby dziecko zaraz po urodzeniu izolować, a następnie sugerować mu wszelkimi środkami, że jest kotem, to uważałoby się za kota, zachowywało jak kot i żyło jak kot. Oczywiście taki eksperyment byłby niemoralny, ale były przypadki, gdy np. kot został wychowany w psiej rodzinie i zachowywał się później jak pies, czuł się nim. Wszelkie różnice wynikały z jego fizjonomii (potencjału genetycznego). Wnioskować można z tego, że jestem człowiekiem, ponieważ oprócz tego, że się nim urodziłem, rodzice i otoczenie nauczyły mnie nim być. W odpowiedni sposób filtrowały i kierowały napływające doświadczenia, aż przyswoiłem sobie te charakterystyczne dla człowieka. Gdyby do tego nie doszło, to byłbym tylko człowiekiem fizycznie****. To otoczenie poprzez zmysły, poprzez podświadomość kształtuje nasze Ja, ale to też nasze Ja poprzez podświadomość i zgromadzone doświadczenia zmienia dla siebie świat, aby był korzystniejszy i zrozumialszy. Człowiek dzięki samoświadomości otrzymał oto narzędzie do kreacji własnego losu i siebie samego. Wystarczy je wykorzystać!