dział:
Stwierdzenia typu "jestem nieśmiały", "jestem porywczy", "jestem leniwy", "jestem kiepski z matmy", "jestem zapominalski" itp. są jedynie wymówkami. Większość z nich nabyłeś w przeszłości i przypuszczam, że sądzisz iż nadają się one do opisania Twojej osoby. Prawdopodobnie oprócz Ciebie w kształtowaniu twoich "jestem" pomagali Ci rodzice, przyjaciele i jeszcze sporo innych osób trzecich. Nie mówię, że wszystkie z nich są złe. Nie ma nic złego w tym, że np. "jesteś" muzykalny czy spostrzegawczy. Ja po prostu nie wierzę, że można ich użyć do trwałego określenia jakiejś osoby.
"Ludzie są zaiste dziwaczni: bardziej cenią swoje mniemania niż rzeczywistość."
- Montesquieu

Każdy jest tym, co wybiera dzisiaj, a nie tym, co wybrał w przeszłości. Dzisiaj możesz być nerwowy, a jutro łagodny jak baranek. "Nerwowy" nie może być wtedy Twoim stałym przymiotem. Uważam, że człowiek jest dużo bardziej skomplikowaną istotą, aby można było go opisać takimi epitetami, nigdy w żadnej dziedzinie nie jest w pełni ukształtowany oraz ciągle się zmienia. Przedmiotem tego tekstu są te negatywne "jestem", których nabyłeś w przeszłości a sądzisz, że nie dasz rady ich wykorzenić, mimo że tego chcesz...
Nie jesteś nieśmiały - postanowiłeś być nieśmiały. Gdyby Ci to nie odpowiadało, już dawno byś rozpoczął działania, aby zmienić swoje zachowania skłaniające do nieśmiałości.
Jako wolny człowiek nie musisz się kategoryzować.

- Dlaczego byle gówno powoduje u Ciebie wybuch gniewu?
- ...bo jestem nerwowy.
- Dlaczego?
- ...bo zawsze taki byłem.
- Dlaczego zawsze taki byłeś?
- Jak to dlaczego? Nic na to nie poradzę. Taką mam naturę.
- :| ...i zamierzasz pozostać taki na zawsze?

Owe "jestem" tworzą na Twojej psychice więzy, które są przeszkodą na Twojej drodze do samorozwoju w dziedzinach, na które zostały założone i są jedynie wymówką do nie podejmowania żadnych działań w celu dokonania zmian. Nieważne, które "jestem" wybierasz - ważne jest, DLACZEGO postanawiasz się za ich pomocą kategoryzować.
Prawdopodobnie większość z nich nabrałeś w fazie dzieciństwa. Przypuśćmy, że na pierwszych lekcjach WF-u inne dzieci grają w piłkę lepiej niż mały, otyły Ździsiek. Podśmiewają się z niego, a on nie lubiąc dezaprobaty, stara się wymyślić jakąś wymówkę, więc mówi innym: "Ja nie jestem dobry w piłkę, nigdy nie byłem". Zamyka całą swoją umiejętność w tym stwierdzeniu, wierząc w nią i porównując się na jej podstawie z innymi dziećmi. Gdyby podjął codzienne treningi i zaczął pracować nad jej rozwinięciem wystarczająco długo, to z pewnością mógłby być lepszy od wszystkich swoich kolegów.

Podobnym przykładem jest nieśmiałość. Załóżmy, że Cześkowi podoba się Grażynka. Obserwuje ją przez długi czas i miarkuje w myślach wszystkie możliwe sukcesy i porażki. Zależy mu bardzo na jej pochlebnym zdaniu na jego temat. Obawia się zatem, że jeśli do niej podejdzie, to może źle wypaść i zaprzepaścić swoją szansę, więc w ogóle nie podchodzi tłumacząc samemu sobie, że jest nieśmiały. Traktuje to jako rodzaj wymówki do niepodejmowania działania. Zostało to zakorzenione tak wcześnie w jego psychice, że owy lęk pozostał mu aż do teraz i ucieka do "ja już taki jestem".

(Mocniejszy, marginalny przypadek):
"W przypadku osobowości preschizoidalnej mówi się zazwyczaj o "skłonnościach schizoidalnych"; ktoś taki w wieku dojrzewania ma nadzieję, że nigdy nie będzie musiał próbować umówić się z tą ślicznotką (lub tym przystojniakiem) z drugiego rzędu. Na przykładzie mojego własnego doświadczenia ze "skłonnościami schizoidalnymi", człowiek gapi się na nią przez jakiś rok, rozważając w myśli wszystkie możliwe rozwiązania. Pomyślne idą pod rubrykę "sny na jawie", niepomyślne pod "fobie". [...] Jeżeli fobie przeważają (załóżmy, że ją poproszę, a ona powie: "z tobą?" itd.), to dzieciak o skłonnościach schizoidalnych wyskakuje z klasy z agorafobią, która stopniowo rozrasta się w prawdziwie schizofreniczny lęk przed wszelkim kontaktem z ludźmi albo wycofuje się w fantazję, staje się, można powiedzieć, swoim własnym Merrittem, albo - jak gorzej pójdzie - swoim własnym Lovecraftem."
- Philip K. Dick - "Schizophrenia and the Book of Changes"

No ok. Załóżmy, że Czesiu stał się już mężczyzną i idzie sobie na prywatkę z przekonaniem, że jest nieśmiały. Wchodzi na nią i widzi przy ladzie samotnie siedzącą, piękną dziewczynę. Myśli sobie: "Jestem nieśmiały" => "Ale ona jest naprawdę ładna i wygląda na sympatyczną" => "Chyba zaraz do niej podejdę i zagadam." => (i tutaj pojawia się silne uczucie niepokoju, które sam tworzy, gdyż zagraża ono jego "jestem") => "Nie! Nie! Nie! Nie mogę!" => "Dlaczego nie?" => "Ponieważ..." => "Jestem nieśmiały" => "Ale ona wygląda na naprawdę spoko pannę" => itd. zatacza się błędne koło. Zamiast zadziałać i przełamać tworzone przez siebie lęki, usprawiedliwia swoje zachowanie i zręcznie unika ryzyka związanego z próbą wydobycia się z własnych więzów. Bez względu na przyczyny powstawania Twojego strachu, należy zabrać się za pracę nad swoją "towarzyską ostrożnością", a nie zamykać się w pustych wymówkach. Strach przez porażką jest u Czesława tak silny, że nie zwraca on uwagi na znaczenie chwili bieżącej. Mógłby on zmienić każde swoje "jestem nieśmiały" na "do tej pory zachowywałem się nieśmiało". Gdy nadchodzi moment niepokoju - przełam się! Go też możesz kontrolować tak samo jak inne uczucia. Przestań ciągle robić uniki i podejmij wyzwanie! Bronisz swego "jestem", ale gdy tylko podejmiesz próbę zmiany (i np. umówisz się z jakąś dziewczyną), sam przekonasz się jak słabe jest to, czego bronisz. Zamiast mówić "jestem słaby z chemii" poucz się efektywnie, a owe "jestem" zniknie.

"Aby poznać samego siebie, trzeba się wystawiać na próby. Tylko tak każdy może przekonać się, na co go stać."
- Seneka Młodszy

Owe "jestem" pozwalają Ci uniknąć podjęcia pracy nad tym, aby być kimś innym niż byłeś zawsze. Po prostu określasz się nim i już możesz usprawiedliwić każde swoje zachowanie jako będące poza Twoją kontrolą. Nie ma niczego takiego jak natura ludzka. Owe "jestem" zostały wymyślone po to, aby stworzyć usprawiedliwienia i posegregować ludzi. Możesz rozpocząć pracę nad tym, aby przestać być leniwym czy nerwowym, kiedy tylko masz na to ochotę. Każde "jestem", które powstrzymuje Cię od rozwijania się, jest bezsensownym unikiem prowadzącym do braku zmiany. Jedyne "jestem", jakie ja toleruję, to "jestem człowiekiem" i "jestem sobą". Możesz uwolnić się od więzów przeszłości. Możesz wybrać własną osobowość nie polegając na swoich "wrodzonych" wadach. Jeśli tylko chcesz...