
Parasomnia jest stanem pomiędzy głębokim snem a przebudzeniem. Stan ten przypomina mi głęboki trans hipnotyczny, gdyż i w tym przypadku chory nie jest niczego świadomy i może mieć otwarte oczy. Największym niebezpieczeństwem tej choroby jest brak pohamowania emocji. Zdarzały się przypadki morderstw w takim transie. Na pozór wydawałoby się, że taka osoba nie może zrobić czegoś skomplikowanego - przecież śpi (na to wskazuje aktywność mózgu), jednakże chory może nawet prowadzić samochód, tak jakby nigdy nic. Inną charakterystyczną cechą parasomii jest brak reakcji na bodźce zewnętrzne, takie jak głos, dotyk czy nawet ból. Jedna z jej ofiar, pod wpływem stresu związanym z odejściem żony po 20 latach małżeństwa, wstała w środku nocy i zabiła ją. Ta, próbując się bronić, uciekła na ulicę. Chory uderzył parenaście razy jej głową o chodnik. Obudzeni sąsiedzi wrzeszczeli i próbowali go powstrzymać, jednak bezskutecznie. Morderca nawet się nie obudził. Później zaaresztowała go policja, skazując na dożywotnie więzienie. Głównym potwierdzeniem nieświadomości jego czynu było to, że mężczyzna po 8 latach więzienia ciągle nie ma wyrzutów sumienia, a przecież kochał żonę.
Może i parasomnia nie jest czymś powszechnym, lecz z pewnością ciekawym. Pokazuje niezwykłość struktury, jaką jest ludzki mózg. Oprócz parasomii występuje wiele innych bardzo ciekawych zaburzeń. W przypadku pewnego nowojorskiego DJ'a, który postanowił (bodajże w latach 50-tych) nie spać przez 200 godzin, po trzech dniach zaczęły występować w równych odstępach czasu halucynacje (odpowiadały fazie REM). Jeszcze później, mimo pozornego przebudzenia, jego mózg spał... Natomiast po zakończeniu tego eksperymentu DJ spał przez 24 godziny, a jego osobowość uległa zmianom, co później doprowadziło do rozpadu małżeństwa, a następnie śmierci. Odnotowano również jeszcze bardziej ciekawy przypadek mężczyzny cierpiącego na uwarunkowany genetycznie defekt mózgu, nie pozwalający mu zasnąć. Nawet pozornie odpoczywając, mózg wykazywał aktywność odpowiadającą przebudzeniu. Jego bezsenność trwała 6 miesięcy, po czym zmarł. Takie właśnie przypadki pokazują, jak mało jeszcze wiemy o mózgu i jak nam bardzo daleko do całkowitego poznania jego działania.