
Lektury mocy to nic innego jak materiały, zwłaszcza te, które można czytać i za którymi stoją - albo są nimi - wyjątkowe energie. Brzmi strasznie filozoficznie... skończmy więc gadać od rzeczy.
Kiedy czytasz książkę, wchodzisz w osobliwy i osobny świat, do którego drogowskazami są słowa. Często patrząc na niejednokrotnie piękne drogowskazy, zatrzymujesz się koło nich albo idziesz jedynie kawałek dalej. Zatrzymując widzisz widoki: czytając książki wyobrażasz sobie sytuacje, zdarzenia, osoby, rzeczy. Często jednak czytający zatrzymują się przy drogowskazie: patrzą na widok, ale nie oddalają się za daleko. Uchwytują jedynie powierzchowność czytania, czytają jedynie znacznie słów, jak dumny podróżnik czyta napisy na drogowskazie, nie idąc dalej.
Jednak, znajdują się ludzie, którzy zrozumieli, że stoją pod znakiem. Idą dalej, uczestnicząc w podróży, poznając błędy przodków, aby uniknąć ich w swojej własnej podróży. Poznają opowieść innych o drodze, o wspaniałych widokach.
Moc zbiera się podczas podróży w nieznane. Nieznanym jest świat, który tworzy książka. Niektórzy cieszą się obrzeżami świata, tym, co znane w niej, a niektórzy wychodzą dalej, zabierając to co najcenniejsze i najważniejsze ze sobą.
Za niektórymi książkami, e-bookami, życiem, które można czytać, stoi Moc. Są światami, w których zbieramy doświadczenia. Chodzi mi o to, że bierzemy z nich coś, co zostaje "wepchnięte" do naszego życia. Energie, pewne uświadomienie: tak, możemy brać je z książek!
Wielu ludzi, którzy mówią, że potrafią czytać z życia, zapominają, że książka, gazeta, każdy atom - to również życie. I zapominają, że większość ludzi rozumie pod "czytaniem" patrzenie na powierzchowność, na znaczenie słów, zjawisk. Myślą, albo Ty myślisz, jeśli należysz do tej grupy, że czytanie książki to jedynie czytanie papieru - to tak jakby znać albo nie znać znaczenia czegoś, jednak w obu przypadkach - nie doświadczać.
Posługując się wyobraźnią faktycznie można dojść do wniosku, że czytanie książki to nic więcej niż czytanie papieru - tak samo jak czytanie z drzew, omenów, znaków to nic więcej niż czytanie z obiektów - lecz i papier, i drzewo, i omen, i znak, i obiekty, są przejawem - przejawem energii, z której można "czytać", i naprawdę nieważne, czy czytasz bezpośrednio z energii, czy z przejawu - ważne jest jedynie, by móc to robić we wszystkich warunkach, i w przypadku przejawu, obiektu, czyli doskonale wiedzieć, od czego pochodzi, i w przypadku "bezpośrednim", z tym, co stworzyło to takim, a nie innym.
Nawiązując do powyższych, lektury mocy to książki, teksty, również elektroniczne, w których zawarte jest coś więcej niż słowa - niż znaczenie - niż symbol. Jest w nich coś, co zmienia Twoją drogę życiową, choć nie zdajesz sobie z tego sprawy. Przeczytanie książki może być równie druzgocącym zdarzeniem jak przeżyty wypadek samochodowy. Przesłanie specjalnych książek tkwi w nas do samego końca, w naszym wnętrzu, aktywując się w odpowiednich sytuacjach. Najczęściej nie jesteśmy świadomi tego, jak na nasze myśli wpłynęły słowa, i jak myśli wpłynęły na to, co będziemy doświadczać.
Lektury mocy uświadamiają nas, że wpływ istnieje, powiększają naszą świadomość, to tak, jakby nagle powiedzieć w sytuacji niekontrolowanej przez nas, stworzonej przez nasze myśli: "wiem!" i równocześnie posiąść zdolność zmiany biegu wypadków: a po ludzku: odzyskać równowagę i zacząć kontrolować sytuację.
Książki są pełne rzeczy, o których okupantom drogowskazów się nie śni.
Uprzedzenia nie są nikomu potrzebne. Zakłamanie również, nie wspominając o osądzaniu... pamiętaj o tym. Nie, nie mówię do Twojego rozumu! Po co mi to? Po co to Tobie? Mówię to do Twojego ciała, żeby pamiętało, jak czynić! W końcu to Twój rozum mówi, czy palce, czy organ mowy? Rozumną istotą staje się dopiero, gdy porzuca się przywiązania i swoje uprzedzenia do czegokolwiek i kogokolwiek.
Mówię o tym wszystkim, bo ma to znaczenie w poszukiwaniu lektur mocy. Filozofia filozofią, praktyka praktyką. Można połączyć obie rzeczy: ich połączenie jest odczuwalne w przypadku lektur mocy. Filozofia, pozorna czynność - czytanie, zalążek czynów zasiewany w nas. Lecz tylko wtedy zbierzemy i znajdziemy skarby, gdy wyruszymy w podróż, a nie będziemy tkwić przy mapie. Nie martw się o to, czy znajdziesz mapę - już masz ją w ręku. Wystarczy sobie to uświadomić. Pragnienie odkrycia może się zrealizować właśnie przez książkę, tekst, twórczość - bo to co tworzysz, dotyczy również Ciebie, więc również i Twoja krytyka w stosunku do innych - nie ominie Cię.
Nie wahaj się, wyrusz w podróż. A gdybyś się wahał, nie wyruszaj, bo jeszcze nie czas. Oczekuj, a przyjdzie do Ciebie. Korzystaj z książek - niech nie zwiodą Cię znaczenie słów, same słowa, uprzedzenia.
Możesz zauważać jedynie Miłość w książkach. Nie zapominaj jednak, że jest w nich również i Śmierć. Coś, co nadaje życiu żywości: coś, co sprawia, że jesteście prawdziwi, a nie sztuczni. Coś, co zabije Ciebie i mnie, nie omijając małego żuczka, muchy, roślinki.
Pamiętaj o tym. Idąc środkiem, wiedząc o Miłości, i o Śmierci, nie pozwolisz sobie folgować, poddawać się, ani wpadać w obsesję. I znajdziesz lekturę, którą napiszesz, którą przeczytasz.
Pozdrawiam,