dział:
Przyszłość - pojęcie, zdawałoby się, bezsprzecznie oczywiste. Określa w potocznym rozumieniu zdarzenia, które jeszcze nie nastąpiły. Wszyscy staramy się w jakiś sposób na nią wpłynąć, zaplanować swoje życie i przez dążenie do celów realizować wizję przyszłości. Gdy jednak stajemy w obliczu niespodziewanych wypadków, z przekonaniem przyznajemy, że nie można ich było przewidzieć.
Czy tak jest w istocie? Czy przyszłe losy skrywane są za nieprzeniknioną zasłoną tajemnicy? Czy stanowią niewyznaczalną niewiadomą w równaniu naszego życia?
Okazuje się, że nie zawsze. Wydaje się istnieć jakiś organ postrzegania ponadzmysłowego, swoiste "oko duszy", którym dostrzec możemy subtelną wskazówkę a czasami wyraźny obraz tego, co nas czeka.

Chcąc pisać o zdolnościach jasnowidzenia (prekognicji), wspomnieć trzeba, że pojęcie to dzieli się na kilka nurtów, różniących się między sobą - przynajmniej w teorii - sposobem przekazywania wizji i jej źródłem. Najczęściej przyjmuje formy tzw. mancji (z gr. manteia - dar jasnowidzenia.), jak aeromancja (przepowiadanie na podstawie obserwacji atmosfery). Tutaj przykładem może być niemal potoczne powiedzenie o "znakach na niebie" mających zapowiadać jakieś wydarzenia. Inne, mniej znane mancje, to bibliomancja (polegająca na interpretacji przypadkowo wybranych fragmentów świętych ksiąg), arytmomancja, in. numerologia (badająca zależności liczb). Natomiast takie nazwy jak hiromancja - interpretująca układ linii dłoni czy kryształomancja - widzenie w szklanej kuli, znane są dość powszechnie.
W praktyce tak szeroka gama utensyliów i metod stosowanych przez jasnowidzów prowadzi w prostej linii do wielu nadużyć i oszustw. Dlatego przedmiotem niniejszej rozprawy nie będzie szerszy opis odmian, ale rozważenie kilku fenomenów z tej dziedziny.
O wizjonerach mówi się często, że posiadają jakiś szczególny dar, który pojawia się najczęściej nieproszony. Ale spośród nich wyróżnić można kilkoro obdarowanych nadzwyczaj hojnie. Trafność i rozległość ich przepowiedni zdumiewa od wieków i nie sposób wzmianki, choć małej, nie uczynić na ich temat.

Nie trzeba być jasnowidzem, by zgadnąć, że zacznę od Nostradamusa (poniekąd mojego imiennika). Michel de Nostre-Dame - bo tak w oryginale brzmi jego nazwisko - żył w latach 1503 - 1566 we Francji. Studiował medycynę, astronomię i astrologię. Podczas epidemii dżumy przerwał studia i zajął się walką z chorobą. Stosując nowatorskie metody uzyskiwał dobre wyniki. Jednak mimo wysiłków, nie udało mu się uratować żony i dwóch synów, których pochłonęła zaraza. Od 1547 r. poświęcił się niemal wyłącznie przepowiedniom. Tworzył je w postaci czterowierszowych strof, zebranych po sto w tzw. centuriach. Centurii owych opublikował Nostradamus dziesięć, snuje w nich wizje dotyczące Europy aż do 2100 r. Przytoczę tu kilka wersów odnoszących się do Polski:

"Narody Dacji, Anglii i Polski
I jeszcze Czech utworzą nową ligę,
Aby wydostać się poza słupy Herkulesa,
W Barcynie i Tyrenii przyjdzie do okrutnej wojny.

Siedmiokrotnie zmieni się naród brytyjski
Krwią zbroczony przez 290 lat;
Francja nie dozna pomocy Niemiec,
Bo baran nie dowierza swojemu polskiemu bastardowi.

Wielka Polska żali się i skarży,
Że wybrała mylnie co do wieku.
Za nic nie chce u nich gospodarzyć;
Z ziomków rąk śmierć spotka cię człowieku."

W tych fragmentach nietrudno doszukać się alegorii do starań o zjednoczenie Polski, Dacji czyli Rumunii, Anglii i Czech przeciw Niemcom i napaści tych ostatnich na Francję. Ostatnia strofa nawiązuje do kontrowersji wokół wyboru Henryka Walezego na króla Polski. Został on w 1589 r. zasztyletowany, co ostatni wers zdaje się przewidywać.
Nostradamus wiele miejsca poświęcił dwóm postaciom: Napoleonowi i Hitlerowi. Co ciekawe, ten drugi wykorzystywał nawet fragmenty dotyczące II wojny światowej w celach propagandowych.

Jako szczególną formę jasnowidzenie potraktować można tzw. prorocze objawienia religijne. Szeroko omawia się przypadki takie jak Fatima czy Lourdes. Ja chciałbym wspomnieć o mało znanym polskim objawieniu - "Proroctwie Nimfy".
Nimfa Suchońska urodziła się w 1688 r. Wstąpiła do zakonu Sióstr Kanoniczek od Ducha św. Podczas przebywania w klasztorze w Krakowie miała natchnione widzenie Jezusa, który przekazał jej wizję przyszłości Polski. Przytoczę ją w całości:

"Ojczyzna twoja w dwudziestym wieku dopiero powstanie do bytu częściowo, a zaś w całości i wielkiej ozdobie w czas jakiś potem, jeżeli przykazań moich strzec będzie pilnie, zostając w posłuszeństwie namiestnikowi memu, jeśli rozsławiać będzie wśród niewiernych moje imię, to i ja ojczyznę twoją błogosławić i rozszerzać będę."

Treść objawienia pozostawię Wam do indywidualnej oceny. Chcę jednak w tym miejscu zaznaczyć, że w historii Polski okres od XV do XIX w. obfitował w niezwykle trafne przepowiednie zwiastujące krwawe wojny i wieloletnie zniewolenie kraju. Czas pokazał, że lekceważenie ich było błędem.

Na marginesie wspomnę, że pierwszym proroctwem, z którym zetknąłem się w życiu, słuchając przed laty opowieści nestorów mojego rodu, było "Proroctwo królowej Saby" (Saba to nazwa państwa leżącego niegdyś na terenie dzisiejszego Jemenu). Władczyni tegoż kraju, imieniem Makeda lub jak się u nas tłumaczy Michalda, około 875 r. p.n.e. udała się z wizytą do słynącego z mądrości króla izraelskiego Salomona, by podzielić się z nim swymi wizjami. Spisano je w dziewięciu księgach, z których do dziś zachowały się tylko trzy. Przepowiednie te istnieją i są dość powszechnie znane, choć same okoliczności ich powstania uznaje się za legendę. Postanowiłem napisać na ten temat, by uzupełnić tę opowieść o kilka mniej znanych szczegółów. Otóż jakiś czas po wizycie u Salomona, Michalda urodziła syna. Jego imię - Menelik - łatwo zapamięta każdy mieszkaniec Europy Środkowej. O ojcostwo posądziła króla izraelskiego, a więc wizyta nie upłynęła jedynie na filozoficznych dyskusjach. O potomku poinformowała go jednak dopiero po dwudziestu latach, wciągając Salomona w niemałą intrygę. Oj, działo się, działo! Ale odbiegłbym zbyt daleko od tematu... Wybaczcie proszę luźniejszą dygresję, już wracam na właściwy szlak.

Można by w świetle stwierdzonych przypadków sprawdzających się przepowiedni zacząć wątpić w założenie, że sami kierujemy własnym losem. Fatalistyczne podejście jest jednak zdecydowanie niewłaściwe. Przypadek pewnej znanej mi osoby może rzucić tutaj nieco światła.

Osoba ta jako dwudziestoletnia kobieta zachęcona przez koleżanki udała się wraz z nimi do jasnowidza. Traktując całą sprawę bardziej jako rozrywkę, zapytała, rzecz jasna, o swoją przyszłość. Usłyszała kilka opisów odnoszących się do ważnych w życiu spraw. Między innymi, ile będzie mieć lat, gdy wyjdzie za mąż, jakie będzie imię jej wybranka, ile będą mieć dzieci i jakiej płci. Nie przywiązywała wagi do słów wizjonera, a życie toczyło się dalej. Po pewnym czasie zaczęły następować wydarzenia poruszone w przepowiedni, potwierdzając ją co do joty. Nie było to bynajmniej dobrą wiadomością, gdyż wizja kończyła się stwierdzeniem, że zainteresowana umrze przedwcześnie w wieku czterdziestu lat. Nietrudno wyobrazić sobie jej przeżycia, gdy zbliżyła się do tego wieku. Życie całej rodziny zdominowała obawa. Kontakt z koleżankami, które przed laty namówiły ją na wizytę u jasnowidza, przyniósł wieści, że jego słowa nie mają żadnego odzwierciedlenia w ich życiu. U niej było jednak inaczej. Przepowiednia spełniała się. W krytycznym wieku niczym hipochondryczka badała się pod kątem różnych ciężkich chorób. Do tego doszły obawy przed różnego rodzaju wypadkami. Tymczasem skończyła czterdzieści, potem czterdzieści jeden lat i żyje sobie dalej wolna od piętna przepowiedni.

Przypuszcza się, że zdolności jasnowidzenia drzemią ukryte w każdym z nas i wyzwolić je można przez odpowiednie psychotechniki. Pośrednio potwierdza to fakt, że czasem (zapewne gdy niezależnie od naszej woli zaistnieją odpowiednie warunki) nawet bez przygotowania na moment uzyskujemy wgląd w to, co nas czeka. Pierwsze skrzypce grają tu sny prorocze. Każdy, z kim zdarzyło mi się rozmawiać o snach, potwierdził przypadki sprawdzania się ich treści na jawie. Ja pamiętam dwa takie przypadki, toteż jako przykład mogę podać coś z własnego doświadczenia.
Sen dotyczył błahej sprawy. Przedstawił mnie, gdy byłem na rybach. Nastąpił splot okoliczności, w które nie będę się zagłębiał, następnie mój pobyt na łowisku uwieńczony został sukcesem i to nie byle jakim. Po przebudzeniu niemal natychmiast go zapomniałem. Jednak gdy wieczorem po iście filmowej powtórce na jawie treści snu dzierżyłem w dłoni okazałego szczupaka, nie małe było moje zaskoczenie.

Nie jest w mojej mocy ani w mocy kogokolwiek innego całkowicie wyjaśnić fenomen prekognicji. Najbardziej odważne z czynionych prób usiłują sprowadzić tego typu zjawiska do czynności fizjologicznych - zaburzeń postrzegania wywołanych nietypową aktywnością elektryczną pewnych obszarów mózgu. Przewidywalność przyszłości jest również wielokierunkowo interpretowana na gruncie filozofii. Swoje zdanie na ten temat mają specjaliści fizyki kwantowej, a praktycznie każda religia zakłada istnienie poziomów wiedzy wyższych niż zmysłowe. Niezależnie którą teorię uznamy za najbliższą prawdy, jasne pozostaje, że zjawisku jasnowidzenia nie jesteśmy w stanie zaprzeczyć. Jednocześnie przyznać trzeba, że nie należy ono do głównych zagadnień interesujących ludzi zaangażowanych w tematykę zjawisk niewyjaśnionych, toteż stanowi obszar otwarty na nowe próby zgłębienia tematu.