
To sytuacja, do której doprowadzi nas podróż przez znane. Tak, czeka to każdego - nie myśl, że rozwój duchowy daje Ci większe przywileje. Nie myśl, że ktoś, kto dostał stołek naczelnego jest lepszy od Ciebie. Wcale nie jest. Może gdyby Cię nie było, ktoś inny nigdy by nie zaistniał: gdyby go nie było, również i Ty byś nie zaistniał. Zatem dochodzimy do wniosku, że wszyscy jesteśmy równie ważni, albo nieważni.
Jest jednak Ktoś od nas ważniejszy. Ktoś, kto nas łączy, kto stoi obok, kto skleja nas - w jedno, nas, tzn. pełnię. Jesteśmy pełni.
Uświadom sobie.
![]() |
| Healing Heart © Catherine Jo Morgan |
Choć to, co odczuwasz, jest tak naprawdę puste, daje miejsce na to, co jest na zewnątrz - na wielką tajemnicę - wolne miejsce dla Czegoś obok nas.
Stoisz niedaleko, myśląc, że sekret tkwi w Tobie.
Twoje uczucia są ograniczone, są puste. Jest jednak Siła, która potrafi wejść do Twojego pustego środka, napełnić Cię po brzegi i - mówiąc potocznie - rozwalić. Tak, tak!
To wybuch, połączenie "Ciebie" z Tym, Co Na Zewnątrz.
Nie martw się, że ograniczenie widzisz - że widzisz jedynie kawałek świata, nie cały. To nie powód do depresji, to nie powód, by oceniać. To nie powód, by mówić "skoro widzę kawałek świata, to to, co widzę jest iluzją w porównaniu z większym" - ten kawałek to naprawdę sporo. I jest on równie realny jak wszystko, nie ma odróżnienia, jak sen czy rzeczywistość - jedynie nazywamy snem to, co przeżywamy w drugim życiu i rzeczywistością to, co przeżywamy w pierwszym. Nie ma pomiędzy nimi różnicy, oboje to brat i siostra zwani Życiem.
Mur odróżnienia dzieli Cię od Niej - tej, która stoi obok. Mówisz sobie, że jest tak, a nie inaczej, że czujesz się źle, albo dobrze przy Niej - bzdura! Obie rzeczy to złudzenia.
Jeśli ktoś Cię kocha, czemu mu lub jej odmawiasz? Bo czujesz, że nie? Bo myślisz, że nie? Bo mówisz, że nie? To jedyne powody?!
Ależ oczywiście, że tak. Przyjrzyj się swojemu życiu - ile razy wybierałeś/aś spokój tylko dlatego, że pomyślałeś/aś, powiedziałeś/aś, poczułeś/aś, że jest tak, a nie inaczej. To bzdura, Twoje i moje myśli, uczucia, słowa są puste. Może napełnić je tylko Miłość. A Miłość nie lubi odgradzania - nie lubi różnic.
Jedyny błąd "widzących", oświeconych, polega na tym, że są przekonani, że już wiedzą, że są oświeceni. Wcale tak nie jest. Nie oznacza to, że masz ich nie słuchać. Oznacza to, że są to znaki, którym trzeba się przyjrzeć - choć niekoniecznie.
Czasami należy poczuć smak porażki, smutku, by poznać smak sukcesu, radości.
Ale nie zawsze, prawda? To nie zależy od tego, że ubzdurasz sobie, że po smutku będziesz przeżywać radość - może wcale tak nie być, albo może być tak niezależnie od Twoich oczekiwań, czyli wtedy, gdy tego nie oczekiwaliście.
Najgorszym jest przyczepić się do wszelkiego rodzaju znaków - i podążać za nimi.
Tabliczki "miłość", "rozwój duchowy" - tak, takie zwodnicze znaki też istnieją!
Uświadom sobie, że to, że trenujesz czakry czy coś tam wcale nie oznacza, że jesteś lepsza, lepszy. Tak naprawdę nic to nie oznacza.
Zupełnie nic...
Dajesz innym świadectwa. Super, bardzo dobrze!
Ale człowiek zły też daje świadectwa. Ponure, ale jednak. Pisze poradnik pt. "Jak Nie Robić Pewnych Rzeczy".
Prawda?!
Zresztą, kogo to obchodzi, czy to prawda.
Jeśli jest Ci dobrze pójść w nieznane, to do k*rwy nie mów innym, że jest to najlepsze! Nie mów im, że siedzenie w domu jest be - robią, co chcą robić. Z własnego wyboru. W pewnym momencie życia, biorąc ją jako całość, nie jako część, jak to robią "guru", odpłaci im się - tym, którzy są znudzeni, którzy nie mają już nadziei - którzy, jak to ich określają "guru", są głupcami, są bez "oświecenia" (jakiego znowu oświecenia? Co mi daje Twoje oświecenie? No właśnie, g...wno). Możesz mi teraz powiedzieć, że przeklinanie jest be, bo ktoś wpoił Ci takie postępowanie - taką zasadę. Lecz teraz przypomnij sobie, ile razy w życiu nie upomniałeś kogoś, kto przeklinał. Naliczyłeś się już wystarczająco? No, to nie bądźmy małostkowi i chodźmy dalej - jeśli masz ochotę na jedną z tych dwóch rzeczy.
Chodźmy dalej. Te dwa słowa również wydają się mylne, nietrafione - oddzielają nas od tych, którzy "stoją". Dzieli nas to na tych, którzy idą dalej, są w cieniu, i na tych, którzy stoją. Bzdura, rozdzielenie istnieje jedynie w pustce - w pustce, którą masz w środku! W ciemności, w której przebywasz, w której istniejesz - niezależnie od tego, czy mówisz, że jesteś oświecony, czy nie - jesteś pusty!
Oswój się ze swoją pustką. Poznaj, że pustość oznacza kieszenie - z dnem, z ograniczeniami, które w końcu zostaną rozerwane przez to, co do nich włożysz. A co, myśleliście, czuliście, mówiliście, że wszystko jest możliwe? Nie jest. Nie było. Nie będzie. Jest tylko wtedy, gdy mamy coś, co nas rozerwie, za co zapłacimy cenę - która pozwoli nam się uwolnić od znaków, podać rękę naszej Towarzyszce... Ona wyniesie Ciebie, co ja mówię, Was (Was! Jak nie chcesz, możesz być sam - ale pamiętaj o tym, że nikt nie ma przymusu być sam na swojej ścieżce duchowej - to bzdura, rozróżnienie, dzielenie na "ja idę innymi znakami niż Ty, moja droga jest taka, a nie inna") ponad... ponad Ciebie/Was. W końcu jesteśmy puści. To smutne, to radosne, jak wolisz. Miłość nie może być ta boska albo ta młodzieńcza. Jest tylko jedna Miłość - a ona zawiera obie te miłości w Jednym.
Patrząc jedynie na swoją milczącą, przyjazną towarzyszkę, zapomnisz popatrzeć w dal - zapomnisz zobaczyć osobę, która się do Ciebie uśmiecha - która idzie tą samą drogą, co Ty, niezależnie od znaków, jakie się Tobie pojawiają albo jej - ona jest, a pomiędzy Wami jest Miłość.
I najczęściej mgła. Tak, nie oszukujmy się. Wiesz, że Miłości robi się smutno, gdy patrzysz tylko na Nią? Ona chce Ci pokazać, że za Nią jest Ktoś, kto Ciebie kocha, kto wyraża się do Ciebie poprzez Nią. Ona się z tego cieszy, nie z tego, że Ty na nią patrzysz i ją uwielbiasz, mówisz o niej.
Tak, tak naprawdę jest... możesz powiedzieć inaczej, ale pamiętaj, że pomiędzy tym, co ja mówię, a co Ty mówisz, nie ma różnicy. Idziemy w tym samym kierunku - znaki, które nas prowadzą, wcale się nie różnią - jedynie ich powierzchnia, to, co my w nich widzimy. Co chcemy w nich widzieć. Nic więcej, one są tym samym.
Tym samym, co my. Co Miłość, której bezustannie szukasz, a która stoi obok Ciebie - czekając, aż połączy Cię z kimś innym. Często zapominasz, że pozwalając innym chodzić innymi powierzchniami, odgradzasz się od tej osoby, mówiąc jej: "cześć, ale wiesz, ja nie jestem taka sama jak Ty... więc... żegnaj", czyż nie jest to naprawdę niepojęte? Myślisz, czujesz, mówisz, że się z tym nie zgadzasz? Daj sobie spokój. Nawet to, co doświadczasz, jest puste. Możesz to zrozumieć albo nie, jednak chciałbym, byście to odkryli, wraz ze mną. Nie chcę patrzeć na Miłość i widzieć jej smutne oczy. Nie chodzi Miłości o to, by dawać komuś nieograniczoną wolność - bo ona i on już ją mają. Są puści... mają wiele miejsca, mogą się napełnić.
Często jednak znowu można słyszeć "Nie". Tak, to Twoja decyzja. Może pójść lepiej Ci w życiu, możesz spotkać kogoś lepszego od tego, któremu odmówiłaś/eś - albo wcale nie, odwrotnie! Może pójść źle! Może pójść jakoś... takoś, siakoś. Prawda, że pojawiło się w popoprzednim zdaniu słowo "lepszego"? Zastanów się, kto jest tak naprawdę lepszy. Nikt. A odmawiasz Miłości połączenia z inną osobą. Mówisz Jej, że ona jest ważniejsza - tak, co prawda powiedziałem, że jest najważniejsza - ale wyobraź sobie, co Ona by robiła, gdyby nas nie było? Chodziłaby po pustkowiach? Oczywiście to niemożliwe, ale przyjmując takie wyjaśnienie Ona jest równie ważna, dlatego piszę jej nazwę z dużej litery, dlatego tyle razy ją powtarzam. To, że powtarzam coś w nieskończoność może równie dobrze mieć znaczenie i nie mieć. To nieistotne. Pamiętaj: Ona jest ważna, równie ważna jak osoba, z którą chce Cię połączyć. A Ty jej mówisz: "Nie, nie czuję się dobrze przy niej, nie myślę swobodnie przy niej, nie mówię przy niej śmiało" - może przeszło Ci przez puściutką głowę (równie puściutką jak wszystkich ludzi, istot, bez wyjątków), że ta osoba nie ma do Ciebie żalu, że nie jest Ci przy niej dobrze? Ona, ta osoba, chce po prostu być przy Tobie, oglądać tą samą powierzchowność albo być napełniona - tym czymś - co pozwala jej rozświetlać swoją pustkę i wiedzieć, że to, co oglądacie, jest tym samym, że to, czym jesteście, to jedność.
Taaak, nie przeszło mi przez myśl, że jestem egoistą i że myślę tylko o tej osobie, a zapominam o Tobie! O jakże zapomniałbym o Tobie, o panie!
Wiesz dobrze, o co mi chodzi. Na końcu i tak zatańczysz z Miłością. Czemu nie teraz? Czemu nie w tym momencie, w tej istocie, tej jedności, której nie możesz poczuć, której nie możesz powiedzieć, o której nie możesz pomyśleć? Bo jesteś w przyszłości. Nie w teraźniejszości. I wcale nie mam na myśli to, że myślisz o przyszłości, planujesz. Tak naprawdę to jesteśmy w przyszłości albo w przeszłości - zawsze krok w przód albo do tyłu! Tak, bo czyż nie pamiętasz arcypoważnego, zabawnego, uczącego wykładu na temat impulsów, mózgu itd. (tysiące zbędnych nazw, ale dobrze! Niech będą sobie - wiesz, co o nich ja myślę i Miłość)?
Jesteśmy krok w tyle albo krok do przodu, jak wiemy co się zdarzy. To nic szczególnego. Tak samo nic szczególnego jak zwykłe życie. Niezwykłe, zwykłe - to Twoje określenia. To Twoje znaki... wiesz, to również moje znaki. Tak. Jesteśmy puści. Nieważne, czy mówię to ja, czy Ty, czy czuję to ja, czy czujesz to Ty. Czy Ty uważasz inaczej, czy ja uważam inaczej. Taka prawda. Coś, co mówisz, co piszesz, do czego masz prawdziwe przekonanie - że jest tak naprawdę. Sam tego nie wymyśliłeś. Miłość czasami nas dotyka. Ona milczy, ale nas dotyka, choć my nie możemy jej poczuć.
Natomiast Śmierć jest nader gadatliwa. Mówi nam, co mamy robić. A my dalej - samowola! Robimy, co nam znaki każą! Jasne. Obróć głowę w lewo i zapytaj swoją śmierć, co masz robić - sam zrozumiesz, o czym piszę. Może już rozumiesz, a ja niepotrzebnie o tym piszę. Nieważne!
Proszę Was jednak...
Tak, to prośba, chciałbym, żebyście pamiętali... choć te słowa są puste... choć myśli są puste... choć uczucia są puste...
Kochajcie się, miłujcie się - nieważne, czy Wam powiedzą, że nie należy tego jeść, czy trzeba zachować "celibat" - rozwój, który następuje, jest taki sam dla każdego! Równie dobrze może Was kontrolować rząd, Wasi "guru", Wy sami! Nieważne.
Wiedzcie, pamiętajcie.
Miłujcie się. Miłość patrzy na Was... niezależnie od tego, czy Wy patrzycie na nią... niezależnie od tego, czy patrzycie sobie w oczy, czy na coś innego...
Jest jeszcze jedno, o którym Miłość chce przypomnieć. Otóż znakiem na drodze jest "niewierność". Posłuchaj Miłości. Wszystko jest puste, tylko Ona jest pełna. To Ona może sprawić, że staniecie się pełni.
Czy więc chcecie zrezygnować z jedności na rzecz pustki?
Czy więc chcecie zrezygnować z Miłości na rzecz mgły?
Miłujcie się. Nadzieja, wiara, wiedza i w końcu najważniejsza Miłość nie jest czymś, co możemy poczuć, co możemy pomyśleć, powiedzieć, czy doświadczyć.
Miłujcie się...