dział:

Kolejny przyjaciel odszedł i znów nie miałem czasu go pożegnać, i powiedzieć mu, ile dla mnie znaczył.

Kroczę powoli i przypominam te liczne chwile z nim spędzone, biedne wiejskie podwórze, najprostsze zabawki, porwane porcięta i bose nogi a jednak w naszej wyobraźni wielki, wielki świat z masą swoich tajemnic...
Potem pogoń za forsą, kobietą, sukcesem, lepszym samochodem, kafelkami w ładne wzorki i ......pustka.
Gdzie się podziała radość dziecka? Gdzie życie chwil? Gdzie prawdziwi przyjaciele? Spotykam was tylko na ostatniej drodze, gdy już jest zbyt późno na słowa i śmiech tak szczery jak w dzieciństwie.
Jeszcze jeden przyjaciel idzie obok mnie, też pewnie myśli o tobie, wspomina wspólną zabawę i żałuje straconego czasu.
Niestety po pogrzebie powiemy sobie "cześć" i będziemy czekali na następnego. Zostało nas tylko dwóch, a nie umiemy uchwycić ostatnich chwil, otworzyć się przed sobą. Który teraz będzie szedł, a który będzie smutnym bohaterem tego przemarszu? Jak wychować dzieci, by potrafiły znaleźć sedno sensu życia? Pewnie kiedyś też będą szły za czyjąś (może moją) trumną płacząc nad straconym czasem. Wycieram łzę.
Zrobię wszystko, by wyrwać jak najwięcej z tego, co zostało. Do zobaczenia przyjacielu, szykuj mi miejsce, przyjdę gdy nadejdzie mój czas, teraz mam jeszcze coś do zrobienia, może zdążę.