
Obecne czasy obfitują w niespotykaną dotąd w naszej historii mnogość idei, ich dynamiczność i intensywność, a także pozbawione ograniczeń zjawisko ich komunikacji, łączące je ze sobą i tworzące nowe jakości. Codziennie mamy do czynienia z natłokiem różnych pojęć, a fakt ożywionego rozwoju na polu odkryć naukowych i proces ciągłej zmiany spojrzenia społeczności, w której żyjemy, na wiele zjawisk nas dotyczących, zmusza nas do nieustannego rewidowania naszych poglądów, dostosowując je do kształtu, w którym będą one współgrały z ogólnym wyobrażeniem naszej rzeczywistości.
![]() |
Słowo "esôterikos" pochodzi z języka greckiego i oznacza to, co znajduje się wewnątrz i jest ukryte. W ten sposób powstał przymiotnik "ezoteryczny". Jego przeciwieństwem jest "eksôterikos" – egzoteryczny, odpowiadający za część widzialną i zewnętrzną. Prawdopodobnie po raz pierwszy słowo "ezoteryczny" zostało użyte w II w. n.e. w dziele Lucjana z Samosaty "The Auction of Lives". Ezoteryka w ścisłym znaczeniu tego słowa oznacza wiedzę ukrytą, tajemną, dostępną tylko dla wtajemniczonych. Związana jest ona z pojęciem religii, którą to (praktycznie każdą) można podzielić na część zewnętrzną, obejmującą praktyki kultu, obrzędy, przykazania, prawa i podstawowe zasady, obowiązujące dla każdego jej wyznawcy. Równocześnie jednak istnieje druga część – wewnętrzna, ukryta. Często zawiera ona zamkniętą wiedzę i zbiór intensywnych praktyk dla jej adeptów. Najważniejszą jej cechą jest to, że pozwala ona jej przedstawicielom uzyskać bezpośredni wgląd w doświadczenie Boga w sposób mistyczny, a także zmieniać siebie zgodnie z przyjętym kierunkiem.
Skąd takie rozdwojenie? Zawsze kiedy powstaje religia, istnieje jakiś przywódca, który dzięki urzeczywistnieniu w sobie boskości i uzyskaniu głębokiej, duchowej wiedzy, przekazuje tę wiedzę innym, tworząc zręby nowego kultu – często przeciwstawnej panującym wówczas skostniałym wierzeniom. Jest to wiedza żywa, gdyż płynie wprost z samego Źródła, które wszędzie jest jedno – jest nim Ten, którego zwiemy najczęściej Bogiem. Niestety, kiedy Mistrz odchodzi, zostawiając następcom i kontynuatorom misji swoje dzieła i naukę, ta nie jest już taka czysta, gdyż zasadniczy jej punkt ciężkości – przekazywanie drogą ustną lub pisemną – stoi w opozycji do istoty mądrości, która aby mogła być zrozumiana, musi być wynikiem indywidualnego doświadczenia. Dla większości więc coraz bardziej powiększającej się grupy wyznawców zostaje wiedza, którą można przekazać słownie, a potem ją zinterpretować (najczęściej pozostawiając tą czynność osobom "uprawnionym" – kapłanom, przyjmując gotowe nakazy, regułki i wytyczne, samemu stając się biernym wobec kwestii samodzielnego szukania Boga). Nalot kurzu na stronicach świętych ksiąg staje się coraz grubszy – z upływem czasu różnice kulturowe i światopoglądowe wyznawców różnią się znacznie od tych, które były na początku kształtowania się danej religii. Tym sposobem, nie mając głębszego duchowego oparcia, Słowo się starzeje, stając się bardziej niezrozumiałe, a przekaz – cięższy i zniekształcony. Wyznawcy mogą opierać się wtedy tylko na suchej wierze, wynikłej z przyswojonych od urodzenia prawd religijno–kulturowych. Jako że ani ich prawdy, ani oni sami doskonałymi nie są, współżyjąc razem ze sobą – tak na przestrzeni jednostek, jak i całych kultur – dają początek powstaniu dużej ilości różnic, rozłamów, wojen religijnych i innych dysharmonii mających swoje źródło w odmiennym postrzeganiu newralgicznych prawd.
Często jednak, równolegle do tego, jednocześnie utrzymuje się tradycja nauki pochodzącej wprost z nauczania Mistrza, przekazywana wtajemniczonym adeptom i ukryta dla ogółu, nie będącego gotowym jej przyjąć. Opiera się ona na wewnętrznym poznaniu owej mądrości i osobistym dla każdego z praktykujących doświadczeniu esencji Mądrości, o której opowiadał Mistrz (co zwykle poprzedza intensywna praktyka i ćwiczenia duchowe). W takim wypadku żadna wiara nie jest potrzebna – gdyż ma się bezpośrednią wiedzę, pewność. Nie powstają zatem, jak w poprzednim wypadku, żadne nowe przekształcenia religii ani jej rozłamy.
Tak jak wśród zewnętrznego oblicza wszelakich religii występujących na Ziemi najbardziej zwraca uwagę wielość form odprawiania kultu, modlitw, zasad dla wyznawców – różniących się znacznie w każdej z religii – tak możemy zauważyć, że prawda ezoteryczna zdaje się wszędzie być taka sama lub podobna. Wynika to, jak wcześniej wspomniałem, z tego, iż bezpośrednie źródło owej prawdy wszędzie jest takie same i nie zmienia się. Dla mnie osobiście chyba zawsze rzeczą naturalną było przekonanie o tym, że Bóg jest jeden, a wszelkie wierzenia mają podobną naturę i wiele wspólnych elementów, różniąc się jedynie bardziej w szczegółach niż prawdach ogólniejszych. Jeśli pokusilibyśmy się o opisanie wspólnego rdzenia wszystkich religii, wyglądałby on mniej więcej tak: Istnieje najwyższa Boska Istota, dalece bardziej złożona, niż możemy to sobie wyobrazić za pomocą naszego umysłu. Mimo że może przejawiać się ona w różnych postaciach i formach, jako Boskość jest ona jednak jednym – Absolutem, który obejmuje całość wszechrzeczy, sam będąc wszechmocnym i zdolnym do wszelkiego działania. Posiadając możliwość kreacji i Plan, tworzy on materialistyczny wszechświat, a razem z nim człowieka i inne żywe istoty. Człowiek w swej naturze nie jest tak świadomy jak Bóg i posiadając własne wyobrażenia o sobie i Boskości, żyje według nich, kształtując cywilizację i egzystując wśród podobnych sobie. Jednak Boskość upomina się o Siebie – wpływając na ludzkie serca poprzez np. cuda, wizje, natchnienia, będące udziałem ludzi, którzy wprost Jej doświadczyli. Tacy ludzie są przekonani o prawdzie objawionej w transcendentalnych przeżyciach. Rozumiejąc naturę rzeczywistości z perspektywy Boga, często potrafią oni kształtować ją w nowy jakościowo sposób, wykorzystując zdolności określane mianem nadnaturalnych. Jeśli dochodzi do tego przeświadczenie o konieczności pełnienia misji i szerzenia odkrytej właśnie mądrości wśród innych ludzi, tworzy się nowa wiara, przeradzając się w kult i następnie religię...
Ale wracając do sedna – możemy zauważyć, że wspólna wiedza wszystkich religii dotyczy zgody w kwestii budowy człowieka, który składa się z materialnego ciała i pierwiastka niematerialnego – duszy (ducha). Wiąże się z tym wiara w istnienie życia wiecznego, które wyglądać będzie po naszej fizycznej śmierci zależnie od tego, jaki żywot prowadzimy obecnie. I tu docieramy do najważniejszego – sedno nauk duchowych zdaje się mieć jedno, uniwersalne oblicze. Można je nazwać mianem Złotej Zasady, którą odnajdziemy w nauce wszystkich duchowych mistrzów i świętych. Prawo to jest proste i brzmi ono "nie czyń innym tego, czego sam nie chciałbyś od nich zaznać". Najbardziej kojarzy się ono chyba z naukami Jezusa Chrystusa, choć nie On pierwszy ją ogłosił – pojawiała się ona na ziemi w wielu miejscach i różnym czasie, np.:
Chyba większość ludzi rozumie słuszność Złotej Zasady, ale dlaczego mamy kochać naszych nieprzyjaciół? Czyż nie stoi to w sprzeczności ze zdrowym rozsądkiem? Cóż, niewątpliwie stoi to w opozycji do postaw i zachowań obowiązujących w naszej społeczności, jednakże to właśnie jest jedną z głównych składowych prawdy ezoterycznej. Aby to zrozumieć, przyjrzyjmy się siedmiu zasadom filozofii wieczystej, stworzonym przez amerykańskiego psychologa Kena Wilbera:
Te siedem zasad opisuje jasno, czym jest rozwój duchowy, serce ezoteryki. Musimy "iść za głosem serca", odnaleźć drogę do własnej duszy, wtedy przestanie istnieć to, co utrudnia nam doznawania ciągłej jedności z Bogiem. Tą przeszkodą jest dualność "ja – inni", czyli przekonanie o odrębności i niezależności nas samych od Boga i świata. Jest ono dziełem ego, tworu posiadającego własną autonomię i spełniającego biologiczną rolę instynktu samozachowawczego. Ego daje nam jednak inne atrybuty i zachowania, takie jak przekonanie o własnej wyższości nad innymi, chciwość, nietolerancję czy oziębłość. Jeśli uda nam się zrozumieć iluzoryczną naturę ego i prawdę, że jesteśmy częścią i jednością z otaczającym i przenikającym nas Bogiem, wtedy wyzwolimy się z dotychczasowych więzów i będzie dla nas oczywistością bezinteresownie kochać i działać na rzecz innych ludzi.
Sam fakt, że głęboka, duchowa wiedza jest zdobyta dzięki osobistemu, transcendentalnemu doświadczeniu, przemawia za tym, że nie może ona być wiedzą dla tłumów. Inaczej prawdy zostaną spłycone, a nauka wypaczona. Adam Bytof w wywiadzie dla naszego czasopisma pisze:
Nauka ezoteryczna uzupełnia wierzenia i kulty egzoteryczne. Dla każdego z nas istnieje inna ścieżka, która jest przeznaczona tylko dla nas. Wszyscy z nas urodzili się i wychowywali w takiej a nie innej kulturze, mając do dyspozycji takie a nie inne wartości, prawdy religijne. Już zostaliśmy ukształtowani i praktycznie nie ma od tego odwrotu (choć naturalnie sami w pewnym stopniu możemy to zmieniać). Gdybyśmy urodzili się w Indiach, prawdopodobnie oddawalibyśmy cześć Wisznu czy Sziwie, w Izraelu czytalibyśmy Torę. Każdy ma własną ścieżkę i prędzej czy później trafi tam, gdzie kończy się droga. Jeśli jesteś w stanie przyjąć za prawdziwe prawdy duchowości ezoterycznej, to krocz od teraz przed siebie z ich świadomością. Jeśli nie – idź dalej swoją drogą, nie umniejsza to twojej wartości.
Pamiętajmy, że jesteśmy nieśmiertelnymi duszami, przyobleczonymi w przemijające ciała, jedynie tymczasowo przebywającymi w świecie materialnym. Jesteśmy cząstką Boga i Boga mamy w sercu, w głębii naszej duszy. Ezoteryka i rozwój duchowy sprowadzają się do podążania duchową ścieżką i odkrycia tej prawdy – nie inaczej jak poprzez bezpośrednie tego doświadczenie. Jak możemy tego dokonać? Daleki Wschód, a także gnostyczna wiedza Zachodu dają nam odpowiedź: poprzez zwrócenie się do wewnątrz, wyciszenie, praktykowanie medytacji, obserwację własnych myśli i zachowania, a także odkrywanie miłości i służenie innym.
Pamiętajmy też jednak, że żyjemy w materialnym świecie – nie możemy traktować ezoteryki jako ucieczk od jego problemów. To właśnie dzięki zrozumieniu jej prawd możemy żyć świadomie i stawać czoła naszym codziennym zmaganiom z życiem tu i teraz. Uświadomiwszy sobie bliskość Boga i to, że sprzysiężeni z nim, możemy działać efektywnie i łatwo pokonywać nasze ziemskie niedoskonałości, staniemy się lepszymi i pełniejszymi ludźmi. W ten sposób będziemy działać dla dobra swojego i innych istot. Pamiętajmy – pierwszą zasadą jest Miłość – prędzej czy później każdy z nas to odkryje i wcieli w swoje codzienne życie.
Koniec części 1.