
A jednak wśród religii Wschodu możemy spotkać się również z odmienną postawą wobec seksu. Zamiast bojaźliwego wypierania i tłumienia naturalnego przecież popędu seksualnego spotykamy się tam z akceptacją i próbami wykorzystania energii ciała do rozwoju świadomości. Mam tu na myśli przede wszystkim tantryczne i taoistyczne formy jogi. Mircea Eliade, jeden z najwybitniejszych religioznawców i ekspertów w dziedzinie jogi, tantry i szamanizmu napisał, że „w tantrycznej sadhanie (drodze duchowego rozwoju) serce i seks służą za środki do osiągnięcia transcendencji”.
Jeden z najważniejszych tekstów świętych buddyjskiej tantry „Kalaczakratantra” opowiada jak pewien król poprosił Buddę o jogę zdolną uratować ludzi w naszym wieku ciemności (Kalijudze). Wtedy Budda objawił mu, że kosmos znajduje się w ciele człowieka, wyjaśnił mu znaczenie seksu i nauczył go, jak opanowywać rytmy czasowe przez zdyscyplinowanie oddechu i wyrwać się z niewoli czasu.
Jedną z najważniejszych cech tantry jest afirmacja znaczenia ludzkiego ciała w rozwoju duchowym. To właśnie pod wpływem idei tantrycznych rozwinęła się Hatha-joga, jedna z najbardziej znanych form jogi. Afirmując znaczenie ciała tantra zintegrowała praktykę duchową i seks. Maithuna, czyli akt seksualny w tantryzmie, jest metodą regulacji przepływu prany (energii życiowej) w ciele subtelnym, oraz praktyką osiągania najwyższego zjednoczenia z podstawą bytu. Podobne próby integracji praktyki medytacyjnej, życia duchowego i seksu możemy spotkać w tradycji taoistycznej oraz w niektórych tradycjach europejskich (np. magicznych i okultystycznych).
Niewątpliwie należy stwierdzić, że problem integracji seksualności z duchowością jest jedym z najwcześniejszych problemów w rozwoju praktyki medytacyjnej. Według jogi, obudzona podczas inicjacji energia Kundalini wznosi się z pierwszej czakry Muladhara, leżącej u podstawy kręgosłupa i wznosi się wzwyż do drugiej czakry Swadhistana w okolicy pępka, która odpowiedzialna jest za przepływ energii seksualnej w ciele człowieka. Dopiero po uporządkowaniu i zharmonizowaniu przepływu energii w tej czakrze Kundalini może wznieść się wyżej. Innymi słowy, bez przepracowania i rozwiązania problemu seksu i zintegrowania go z medytacją nie może być mowy o dalszym rozwoju.
Postrzegając z tej perspektywy praktykę oneironautyczną nie powinien dziwić nas fakt, że bardzo wielu oneironautów ma doświadczenia erotyczne w świadomych snach i to już na samym początku praktyki. Nieświadomość sama podsuwa im doświadczenia seksualne, starając się w ten sposób otworzyć świadomość na seks i jego głębokie znaczenie duchowe.
Seks podczas świadomego snu może być również rodzajem autopsychoterapii w problemach seksualnych typu: impotencja czy oziębłość. Duża część tego typu problemów wynika z tłumienia i wypierania emocji związanych z popędem seksualnym ze świadomości. Sprzyja temu rygorystyczne wychowanie, pewien typ religijności, czy negatywne doświadczenia z przeszłości. Człowiek traci wtedy kontakt z własną seksualnością. W świadomym śnie, gdzie władza świadomości nie jest tak absolutna, energie te mogą być przez osobowość ponownie odkryte i zintegrowane. Wielu oneironautów mówi o niezwykle silnych doświadczeniach erotycznych, wspominają oni o „totalnych” i „kosmicznych” orgazmach, które przeżyli w snach świadomych. Oto jeden z opisów tego typu przeżyć:
Wiadomo, że w ogóle doświadczenie świadomego snu jest bardzo ściśle związane z doświadczeniami ekstatycznymi. Doświadczanie ekstazy (albo jakby napisał Abraham Maslow – przeżycia szczytowego) w świadomym śnie jest czymś naturalnym i dosyć często spotykanym. Ekstaza ta może mieć różny charakter, może to być ekstaza estetyczna (np. odwiedzanie niezwykle pięknych miejsc, które nie istnieją w świecie fizycznym), ekstaza religijna (np. spotkania ze świętymi, Chrystusem, czy przeżycie zjednoczenia z Boską Świadomością), może to być również ekstaza erotyczna czy seksualna.
Przeżycia tego typu wzbogacają naszą świadomość, otwierają nas na nowe doświadczenia i powodują zharmonizowanie energii w naszych ciałach. Dzięki nim możemy czerpać więcej przyjemności, radości i energii, być po prostu bardziej szczęśliwymi. A wszyscy chyba wiedzą o tym, że poczucie szczęścia ma ogromny wpływ na jakość życia, a nawet na system odpornościowy organizmu.
Badania nad świadomymi snami erotycznymi trwają od kilku lat, a ich wyniki są niezwykle ciekawe. Otórz okazało się, że podczas erotycznego snu świadomego ciało oneironauty wykazuje zmiany fizjologiczne charakterystyczne dla przeżyć seksualnych na jawie, z wyjątkiem dwóch cech. Mianowicie serce oneironautów biło poczas takiego snu bardzo spokojnie (podczas aktu seksualnego na jawie czynność serca ulega przyspieszeniu), a u mężczyzn bardzo rzadko w czasie orgazmu dochodziło do ejakulacji. Niezwykle rzadko zdarzają się „mokre” świadome sny erotyczne. Jest to bardzo interesujące, szczególnie gdy przypomnimy sobie taoistyczne i tantryczne formy jogi, gdzie umiejętność przeżywania orgazmu bez towarzyszącego mu wytrysku nasienia jest jedną z najważniejszych praktyk.
Przeżycie wolności charakteryzujące większość świadomych snów pozwala na doświadczenie wolności również w sferze seksualnej. Wiele osób dopiero w świadomym śnie uświadamia sobie i realizuje najbardziej ukryte fantazje seksualne, osiągając w ten sposób głęboką satysfakcję i zadowolenie, co z kolei ma bardzo pozytywny wpływ na podniesienie jakości doświadczeń erotycznych również na jawie. Prowokowanie świadomych snów erotycznych ma poza tym duże znaczenie w rozwijaniu umiejętności wywoływania zjawiska świadomego śnienia w ogóle. Praca nad uzyskiwaniem świadomego snu jest „grą” z własną podświadomością, która ma przecież ogromny wpływ na tworzenie snów. A podświadomość z kolei chętniej współpracuje ze świadomością, gdy w „grę” wchodzi doświadczenie przyjemności. Dlatego też namawiam, szczególnie początkujących oneironautów, by szli w swoich ćwiczeniach za własną podświadomością, która przecież zna już najlepszą drogę do świadomego śnienia.