Przesłania

dział:

Zrodziłeś się z prochu, Człowieku. Powoli podnosiłeś się z ziemi, chwytając korzenie, a potem gałęzie drzew, by wznieść się i stanąć na swych własnych nogach.
Obserwowałeś miliony gwiazd, księżyc, wschody i zachody słońca. Podziwiałeś ich blask, odbijający się w tafli wody. Byłeś pod wrażeniem, gdy widziałeś ławice barwnych ryb, lub kiedy udało Ci się dostrzec lśniące perły i muszle w głębinach morza. Twe stopy znaczyły ślady na gorącym piasku. Leżałeś na plaży, byłeś wolny od myśli. Szum fal kołysał Cię do snu. Budziłeś się wraz ze Światłem, wcześnie szedłeś po zroszonej trawie, aby znaleźć leśny owoc i pokrzepić się nim. Słuchałeś śpiewu ptaków. Biegłeś, chcąc z wiatrem dogonić dzikie zwierzęta. Przesiadywałeś na łące, zakochany w bogactwie kwiatów.
Przestał cieszyć Cię deszcz, tęcza straciła kolory, słońce stało się nieznośne a ciemność nocy niewygodna. Pojawiła się myśl, nagły pociąg do badania i kontroli otaczającego Cię świata. Nie wystarczało Ci to, coś już posiadał?
Dlaczego zdeptałeś i spaliłeś fiołki, które kochałeś? Ściąłeś drzewa? Tym samym ostrzem zraniłeś zwierzęta i odziałeś się w ich futra? W miejsce lasu wstawiłeś wysokie kominy fabryk, sarny zastąpiłeś maszynami? Koła służą Ci za nogi a kawałek żelaza za serce.
Nie zadowala Cię to, co wyprodukowałeś. Twoje twory nazywasz odpadami- porzucone rdzewieją pod krzewem, tamują przepływ wody w rzekach lub zostają przetworzone w Twym ciele, jeśli zgarniesz je z talerza. Pragniesz otoczyć się luksusem, ciszą.
Zamiast tego każdy dzień napawa Cię strachem, przeładowany stresem przemierzasz szare ulice zaśmieconego miasta i obserwujesz szaleństwo w oczach innych ludzi. Człowieku, nie jesteś już rodzony, jesteś hodowany.
Ostrożnie idziesz po plaży. W piasku pełno odłamków szkła. Tęsknie spoglądasz w stronę morza, z falami wznoszą się i opadają kolorowe papierki… Blasku księżyca towarzyszą fajerwerki. W mojej pamięci żyją inne wspomnienia… Jakby wymarzone.
Teraz jest inaczej. Zmieniło się.
A Ty rankiem przysiądziesz na pniu drzewa. Dumny ze swych postępów i osiągnięć będziesz wypoczywał między głuchym tłumem, śmiejąc się z wilka za klatką. Ale prędko ockniesz się i zobaczysz, że jesteś sam, otoczony dziwną barierą, jakby siatką.
Wilk ucieknie, prosząc Cię zuchwale do zabawy, a Ty nie będziesz w stanie się poruszać.
Nie weźmiesz głębokiego oddechu. Zapomniałeś Człowieku, czym jest powietrze. Zapomniałeś Człowieku, czym jest szczęście. Zapomniałeś Człowieku, czym byłeś i nie wiesz nawet, czym się stałeś.

Catagusa